Autobusy zapłakane...

Marek | Blog Marka | 2012-11-27, 19:09

A jednak. Listopad... Ale będzie go jeszcze zaledwie kilkadziesiąt godzin. Damy radę. I tak nas latoś oszczędzał. Dziś rano na bazarku kupiłem gąski zielone i gąski szare. Blaszkowe... Jeśli nie będzie następnego wpisu, znaczy to nie były te grzyby. Smażonka na maśle z dodatkiem jajek była pyszna. Mają mocny aromat. Rewelacja. Polecam, tylko, żeby nie było na mnie! Reszta pływa w rosole. Pałki z kurczaka, dużo warzyw, liście laurowe...




Liście od Guni z Tasmanii. Bardzo mocno pachną. Nie wiedziałem, że o tej porze roku można dorzucić do gotowania rosołu kawałek świeżego imbiru. Rozgrzewa dodatkowo. Pogoda przeziębieniowa. Chyba jednak trochę za ciepło, jak na koniec listopada, ale w niedzielę ma spaść śnieg. Jak to, już?
To ja zapraszam na Tasmanię. Moja pierwsza tam podróż. Z Anką i Edkiem z Melbourne. Moja trzecia Australia. Styczeń 1998 roku. Spirit Of Tasmania płynie z Melbourne do Devonport 14 godzin. Całą noc. Cztery tabletki na chorobę morską zrobiły swoje. Nie kołysało. Czy w 10 dni można się zakochać? Można. Od wtedy Tasmania jest jednym z "moich miejsc" na ziemi. Poznałem ją wcześniej, niż Piraci. A Oni teraz tam mieszkają. Szczęściarze. Launceston, Swansea, Hobart, Port Arthur, Queenstown, Strahan i wszystko po drodze. Nie mogę znaleźć zdjęć ze Strahan. A pamiętam, że także tam strzelałem. Może kiedyś... Dziś chodziło mi głównie o słońce na fotografiach. Mam nadzieję, że utrafiłem. Zapraszam...
Muzyka na dziś: "Best Of FCA! 35 Tour: An Evening With Peter Frampton". Wiele wieczorów, bo to nagrania z ogromnej trasy po Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Zjednoczonym Królestwie. 35 lat później. Tyle czasu minęło od wydania albumu "Frampton Comes Alive", jednej z najważniejszych płyt koncertowych ostatnich 40 lat. Jednej z moich faworytek lat 70. Jest bogato, bo tym razem to aż 3CD. Poza kompozycjami Framptona, między innymi także "While My Guitar Gently Weeps" The Beatles i "Jumping Jack Flash" The Rolling Stones. Polecam... Słuchać koniecznie!
Wino na dziś: Henry Holmes Shiraz 2008 (10 lat po mojej pierwszej Tasmanii), Barossa Valley, South Australia.

Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane...
Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane...
Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane...
Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane...
Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane...
Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane...
Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane...
Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane...
Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane... Autobusy zapłakane...

Pozostałe wpisy
» George Michael... (2017-06-24, 19:54)
» Jeszcze jedno lato... (2017-06-22, 19:54)
» Fleetwood Mac... (2017-06-19, 19:54)
» Suzanne Vega... (2017-06-17, 19:54)
» Russell Falls... (2017-06-14, 19:54)
» Lecimy do Hobart... (2017-06-12, 19:54)
» Piknik Australijski... (2017-06-10, 19:54)
» Kurki... (2017-06-08, 19:54)
» Zimno/ciepło... (2017-06-05, 19:54)
» Stadion Narodowy... (2017-06-03, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN