1995...

Marek | Blog Marka | 2016-06-09, 19:54

Kiedy patrzę na takie starawe zdjęcia, to myślę... Ile udało mi się zrobić, zobaczyć. Ile okazji przegapiłem. Ile odpuściłem, ile przespałem. Pewnie za dużo tego było, ale w sumie nie było źle. Nie jest źle! Ciągle mam plany, choć siły już nie takie jak dawniej. Kurcze, trzeba było rzucać się na wszystko, brać życie pełnymi garściami. To jest rada dla młodziaków. Żyć do pełna! Koniecznie. Tak, żeby niczego później nie żałować. Co mnie tak złapało?



A tak jakoś… Może to ta pogoda za oknem, może truskawki i czereśnie. Może jednak te fotografie. Czasem kiedy na nie patrzę, to zastanawiam się, czy to możliwe, że to wszystko mi się zdarzyło? Jak dobrze, że mam takie wspomnienia i mogę do nich wracać…

BRUDNOPIS

„Bliskie spotkanie. To był styczeń 1995 roku. Tacy byliśmy… Znaczy miś koala zawsze wygląda tak samo pięknie. A ja? Rydwan czasu się przejechał, no ale co ja mogę? Ważne są wspomnienia. Adelajda. Iwona Żurawska tam mieszka. Wtedy także Jej siostra z Mężem i Córką. Razem wybraliśmy się na piknik połączony z wizytą w miejscu, gdzie można było z bliska zobaczyć misie. Mi się to bardzo podobało. Tego dnia nie było tam wielkiego ruchu. Znaczy tak naprawdę byliśmy tylko my. Polak potrafi… Ładek powiedział, Marek wchodź za ogrodzenie. I wszedłem. Zrobił mi kilka zdjęć, choć to nie był aparat Zorka Pięć. Miś koala wcina tylko liście eukaliptusa. Mocno uzależniające. Jakby cały czas był na rauszu. Je i śpi. Jak to miś. Pachnie olejkiem eukaliptusowym. Antyseptycznym… Uzależnienia. Kiedy leciałem ten pierwszy raz do Australii nie miałem pojęcia, że oni tam produkują wino. Iwona umieściła mnie w domu Babci swojego znajomego. W lodówce zostawiła mi wino rose. Powiedziała, że jak mi będzie za gorąco (w styczniu było lato!), to na pewno mi posmakuje. Ja nie byłem wcześniej winniakiem. Pijało się Sophię, a na studiach Egri Bikaver i Murfatlar, ale to było raczej częścią mieszkania w akademiku, a nie smakowaniem trunków. Lato było tego roku bardzo upalne na Antypodach. Spróbowałem i nie mogłem uwierzyć. Wino australijskie jest najlepsze na świecie. Zakrzyknąłem i tak mi zostało… Kiedy Iwona wyszła, włączyłem radio. Jak by mogło być inaczej? Usłyszałem Annie Lennox śpiewającą „No More I Love You’s”. I pamiętam...”

Wino na dziś: Hans Stockhausen Three Kings Barossa Show Reserve Shiraz 2012, South Australia. Kupione w Melbourne dwa lata temu…
Muzyka na dziś: Gino Vannelli. Wspominałem dziś w radiu, że na początku czerwca 1987 roku kupiłem w Amsterdamie moje pierwsze płyty kompaktowe. Kasy wystarczyło na dwa dyski. Padło na Whitney Houston „Whitney” z piosenką „I Wanna Dance With Somebody (Who Loves Me)” za 39.95 guldenów i Gino Vannelli’ego „Big Dreamers Never Sleep” z piosenką „Wild Horses” za 44.95 guldenów. Obie ma do dziś i gra… O Vannellim usłyszałem pierwszy raz w Holandii w 1976 roku. Radio grało wtedy piosenki z Jego płyty „The Gist Of The Gemini”. Po latach kupiłem i ten album. Potem następne. Mam całą dyskografię Artysty. I lubię do niej wracać…
Zdjęcia na dziś: Moja pierwsza podróż do Australii. Perth, Adelajda, 12 Apostołów i to co po drodze się zdarzyło. Zdjęcia z kliszy wspomnień.

1995...1995...1995...1995...
1995...1995...1995...1995...
1995...1995...1995...1995...
1995...1995...1995...1995...
1995...1995...1995...1995...
1995...1995...1995...1995...
1995...1995...1995...1995...
1995...1995...1995...1995...
1995...1995...1995...1995...

Pozostałe wpisy
» Ten złodziej czas... (2017-05-25, 19:54)
» Pan Zbyszek... (2017-05-22, 19:54)
» Porcelana... (2017-05-18, 19:54)
» Rabarbarowy... (2017-05-15, 19:54)
» Dzień otwarty... (2017-05-13, 19:54)
» Maślaki... (2017-05-11, 19:54)
» Biathlon... (2017-05-10, 19:54)
» Wyjątkowo zimny maj... (2017-05-04, 20:20)
» Majówka... (2017-05-01, 19:54)
» Przedostatnie... (2017-04-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN