Znowu w drogę...

Marek | Blog Marka | 2017-12-28, 19:54

Jak w piosence Czerwonych Gitar. Zagłosowałem dziś na 24 trójkowy Top Wszech Czasów. Tradycyjnie nie oddaję tutaj głosów na ulubione piosenki krajowe. I wtedy te 100 głosów, to sama przyjemność głosowania. Na polskie piosenki zagłosuję w maju. Obiecuję... Przy okazji oddałem głosy na bieżącą listę. Jutro po 19 na antenie Trójki roczne podsumowanie naszej listy. Mam nadzieję, że ciekawie się poukładało. Zapraszam do słuchania...



Za oknem nadal wiosennie. Sennie... Powala mnie, to chyba niskie ciśnienie? 8 stopni Celsjusza 28 grudnia po godzinie 19? Jak to możliwe? Jednak mamy ocieplenie klimatu. No ale jutro ma śnieżyć i będzie około zera. Zero... Nie będę się przejmował tym, na co nie mam wpływu.
Płyta na dziś: Florent Pagny „Le Present D’Abord”. Premiera 22 września. Do mnie album dotarł dziś. Za to w wersji limitowanej z DVD. Pooglądam w niedzielę? Po trzech przesłuchaniach mogę napisać, że bardzo mi się podoba. Wreszcie będę mógł wrócić do „sałatki”. Lubię muzykę Florenta od 20 lat. Od płyty „Savoir aimer”, to był Jego pierwszy numer jeden we Francji.
Wino na dziś pod hasłem Top Wszech Czasów: AC/DC Back In Black Shiraz 2011, Warburn Estate, New South Wales.
Sprawdziłem dziś głosowanie na tegoroczny top. I zauważyłem, że w pierwszej 25 jest aż dziesięć moich głosów. Takie najbardziej oczywiste z piosenkami „Hotel California” i „Stairway to Heaven”. Tym razem jednak pobawiłem sie trochę, oddając moje głosy na „piosenki, które i tak nie mają szans”. „Music” Johna Milesa, „I’d Love to Change the World” Ten Years After, “Jesus to a Child” George’a Michaela, „C’est la Vie” Emerson Lake & Palmer, „Space Oddity” Davida Bowiego... No tak, ta ostatnia jest tuż poza setką. Nie będę namawiał, ale zostało jeszcze 16 godzin...
W międzyczasie zaczęło jednak siąpić. Nie muszę wyglądać przez okno, zasuszone liście eukaliptusa pachną. A ja posłucham Florenta czwarty raz...
Zdjęcia na dziś: w drodze. 8 października 2017. Drzewa, które widzą plus jesień. Dojechaliśmy do Ouray, Colorado.

Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę...
Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę...
Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę...
Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę...
Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę...
Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę... Znowu w drogę...

Pozostałe wpisy
» Tylko błękit... (2018-09-13, 19:54)
» Tydzień temu w Calvi... (2018-09-12, 19:54)
» Porto... (2018-09-10, 19:54)
» Dom to jest dom... (2018-09-08, 22:22)
» Sopot błękitny... (2018-09-01, 19:54)
» Audycja... (2018-08-31, 19:54)
» Koncert... (2018-08-30, 19:54)
» Gdynia latem... (2018-08-28, 19:54)
» Foster, David Foster... (2018-08-23, 19:54)
» Loch Lomond Lake... (2018-08-20, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN