Cairns...

Marek | Blog Marka | 2016-10-13, 14:14

A jednak jest zasięg. Bo tutaj jest bardzo nowocześnie... Nigdy wcześniej mnie tu nie było. Piękne miejsce. Ciepłe kraje. I na dodatek prawie 100% wilgotności. Na skutek błędu w systemie mamy zamiast normalnych pokoi w Mantra Esplanade "całe mieszkanie" na 7 piętrze. Trzy pokoje, trzy łazienki, kuchnia i living room. Wszystko ze 3 razy większe od mojego mieszkania w Warszawie...


No bardzo sympatycznie! Popłynęliśmy na Green Island. Na cały dzień. Rewelacja, znaczy wakacje. Poleżałem pod parasolem, obszedłem wyspę dookoła (40 minut po plaży w wodzie...), na lunch ryba z frytkami. Za dużo się naoglądałem tych ryb. Plaża trochę jak na Fraser Island. A może by tu zostać na resztę? Wróciliśmy do Cairns o 17. Obiad w niemieckiej? Znaczy golonka. Nigdy chyba nie widziałem takiej potężnej. Skąd tutaj biorą takie wielkie świnie? Tak, raz na jakiś czas lubię zjeść golonkę. Do tego białe piwo... Ale żeby w Australii? Stało się. Jutro Rain Forest. Znowu cały dzień w drodze. A potem padnę jak dwie dychy.
Zdjęcia na dziś: Green Island
Wino na dziś: Evans & Tate Butterball Margaret River Chardonnay 2016, Western Australia. Bo gorąco...

Cairns...Cairns...Cairns...Cairns...
Cairns...Cairns...Cairns...Cairns...

Pozostałe wpisy
» Wyrwane kartki... (2017-04-24, 20:20)
» Eliane Elias... (2017-04-22, 20:20)
» Biblioteka... (2017-04-20, 19:54)
» Stolica Australii... (2017-04-18, 20:20)
» Wielki Piątek... (2017-04-14, 19:54)
» Trzy tygodnie temu... (2017-04-13, 20:02)
» Deszczowa środa... (2017-04-12, 19:54)
» Zalatany... (2017-04-10, 19:54)
» Pięć razy śledź... (2017-04-03, 19:54)
» 55 (2017-04-01, 20:20)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN