Federation Square...

Marek | Blog Marka | 2013-07-01, 19:54

Powstał w 2002 roku. Mogę więc napisać, że rodził się na moich oczach. Melbourne. Tuż obok stacji kolejowej Flinders Street. Ta z kolei otwarta 100 lat przed moim przyjściem na świat. Federation Square jest bardzo nowoczesny. I piękny. W sercu miasta stał się sercem metropolii. Jakoś tak zawsze widzę go w słońcu. Najczęściej w styczniu, gdy w Melbourne odbywa się Australian Open. Miasto żyje turniejem. To widać na każdym kroku...




Zatrzymałem się na dłużej w Melbourne, bo ładnie tam. Prawie zawsze jest tak samo. Przyjeżdżam na Flinders Street. Stamtąd najpierw na Elizabeth Street, bo może są jakieś nowe płyty w JB HiFi? Z małej sieci sprzed kilkunastu lat wyrosła na największą na kontynencie. Już prawie tylko tam można kupić nową muzykę w realu. Nie w sieci... I ja to lubię. Dotknąć, pooglądać, sprawdzić, posłuchać w sklepie. Dawniej lunch w Hard Rock Cafe (zawsze Chicken Fingers Tupelo Style, bo lubię powtarzalność...), ale zamknęło. To w takim razie może być coś pysznego na South Bank, w jednej z restauracji nad Yarra River. Lubię połazić po mieście. Bez pośpiechu, niczego nie muszę. Przed powrotem do Broadmeadows (kiedyś), Glenroy (kiedyś), Craigieburn (teraz) jeszcze piwo w pubie Young & Jackson. Zawsze inne, znaczy nie zawsze jest ta powtarzalność. Tak, lubię wracać do miejsc, które lubię. I do ulubionej muzyki. No właśnie...
Na dziś: Simon Collins "U-Catastrophe" (2008). Simon, syn Phila. Głos po Tacie, włos niestety też. Za kilka lat "i hippisi będą łysi". Na płycie grupy Sound Of Contact jest dojrzalszy i głos mu się jakby "ustabilizował", ale solo jest nawet większa pasja, emocja, energia. No i Tato gra na perkusji (w utworze "The Big Bang") oraz Steve Hackett na gitarze w finale albumu. Będę grał! Bo Tonacja latem dłuższa.
Wino na dziś: coś z Get Wines Direct. Największy tam sklep internetowy. Ale ma także dwie lokacje prawdziwe. W tym jedną w Melbourne. Sama radość kupowania, bo wszystkiego można wcześniej spróbować. Czego ja tam nie znalazłem? Chyba wszystkie ulubione smaki i to w przystępnej cenie. No to smacznego. I na zdrowie! Znowu udało się wyjść z przeziębienia. Co to za lato latoś?

Federation Square...Federation Square...Federation Square...Federation Square...
Federation Square...Federation Square...Federation Square...Federation Square...
Federation Square...Federation Square...Federation Square...Federation Square...
Federation Square...Federation Square...Federation Square...Federation Square...
Federation Square...Federation Square...Federation Square...Federation Square...
Federation Square...Federation Square...Federation Square...Federation Square...
Federation Square...Federation Square...Federation Square...Federation Square...
Federation Square...Federation Square...Federation Square...Federation Square...
Federation Square...Federation Square...Federation Square...Federation Square...

Pozostałe wpisy
» Zamach w Barcelonie... (2017-08-17, 20:02)
» Biurko... (2017-08-14, 19:54)
» Zamek Czocha... (2017-08-12, 19:54)
» Dzwonek Karkonoski... (2017-08-10, 19:54)
» Byłem w Nowym Jorku... (2017-08-09, 20:02)
» WodaWodaWoda... (2017-08-03, 19:54)
» Upał i prawdziwki... (2017-07-31, 19:54)
» Styx... (2017-07-29, 19:54)
» All Things Must Pass... (2017-07-27, 19:54)
» Badach... (2017-07-24, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN