Wielkie, większe...

Marek | Blog Marka | 2016-11-17, 19:54

Pamiętam jakie wrażenie zrobił na mnie w dzieciństwie film "Wielka, większa i największa". Chodziło o przygody. Śniło mi się to po nocach... A sny były czarno białe. Teraz miewam także kolorowe. "Pomaluj moje sny". I te jakoś najdłużej pamiętam. Kiedy wstawaliśmy z Pawłem na wschód słońca przy Uluru, w kraju akurat kończyła się "wczorajsza" Lista Trójki. Usłyszałem, że na pierwszym miejscu była piosenka "Biegnij dalej sam"...



I tak sobie myślałem: co ja tutaj robię? I po co wstawać tak w nocy, żeby zobaczyć wschód słońca. Zawsze bardziej lubiłem zachody… Ale warto było. Kiedyś pokażę tutaj ten wschód. Było zimno, jak diabli. Co chwila wkładałem ręce do kieszeni, bo grabiały. Jak to możliwe? No właśnie tak tam jest. Stąd ten polar podczas spaceru dookoła góry. Bo niby słońce świeciło, ale żeby grzało? Nie bardzo. Tak, to był mój czwarty raz w Ayers Rock. Nigdy wcześniej nie widziałem tego miejsca w kwiatach i zieleni. Taki ten rok. Nietypowy… Zrobiłem tego dnia 19 357 kroków.
Jetlag odpuszcza. Dziś dał mi pospać prawie do 6. A będzie tylko lepiej. Tonacja? Myślałem, że będzie lepiej, ale zawsze jest trudniej, kiedy się bardzo chce. No to jutro rano w elpetrójce niech będzie normalnie i zwyczajnie. Ive Mendes nas odwiedzi, bo jutro premiera Jej nowej płyty. Jutro także premiera albumu Mietka Szcześniaka „Nierówni”. Posłuchać trzeba! I 25 lat od wydania „Achtung Baby” U2. Zapraszam od 9 z minutami. I koniecznie proszę zagłosować na Listę Trójki, bo jakoś z głosami słabo. A szykuje się niezłe notowanie!
Wino na dziś: Peter Jorgensen Grand Barossa GSM 2013, South Australia.
Zdjęcia. Czy ja dobrze widzę, że są dziś jakieś jakby wielkie, większe? Nie, tak MISIE tylko wydawało.
PS: na chwilę odkładamy brudnopisy „Australijczyka”, bo są nowe zdjęcia do pokazania. Ale wrócę do tematu, bo jak wiadomo, lubię wracać. "Kiedy nadejdzie czas"…

Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...
Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...
Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...
Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...
Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...
Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...
Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...
Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...
Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...Wielkie, większe...

Pozostałe wpisy
» Burzowo... (2017-06-28, 19:54)
» Między deszczami... (2017-06-26, 19:54)
» George Michael... (2017-06-24, 19:54)
» Jeszcze jedno lato... (2017-06-22, 19:54)
» Fleetwood Mac... (2017-06-19, 19:54)
» Suzanne Vega... (2017-06-17, 19:54)
» Russell Falls... (2017-06-14, 19:54)
» Lecimy do Hobart... (2017-06-12, 19:54)
» Piknik Australijski... (2017-06-10, 19:54)
» Kurki... (2017-06-08, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN