Tydzień temu w Calvi...

Marek | Blog Marka | 2018-09-12, 19:54

Było chyba tak samo gorąco, jak dziś w Warszawie. 29 stopni. (I ponoć lato jeszcze nas nie opuszcza). Środa. Pojechaliśmy z Porto do Calvi. Tą drogą, którą szybko jeździł James Bond. My nie tak szybko... Przypomniało mi się, że na krętych drogach jednak mam chorobę morską. Nie najlepiej... Kiedy byliśmy na miejscu okazało się, że przed plażą trzeba zjeść lunch. Oni tam tak mają, że można zjeść coś między 12 a 14, a potem dopiero po 19. Co kraj... No to zjedliśmy. Ja na chybił trafił wybrałem rybę. St.Pierre, czyli Piotrosza. Nigdy wcześniej nie jadłem...




Trafiłem, bo była pyszna. Z sosem holenderskim na porach, do tego łyżka ryżu i kawałki grilowanej cukinii. Kieliszek białego wina. Na deser nie było już miejsca. Jak zwykle... Po jedzeniu Chłopaki z Tatą na plażę, ja z Mamą na starówkę. Lubię Calvi, choć to był mój zaledwie drugi raz w tym mieście. Lubię łażenie... Schodami w górę i w dół. Dużo zdjęć. Wystarczy ich jeszcze na jutrzejszy album. Pogoda wymarzona na chodzenie. No może trochę za gorąco... Resztki lata. Niebo niebieskie, woda lazurowa, zieleń jeszcze zielona. Po spacerowaniu Mariolla poszła kupić kilka sukienek, a ja już tylko posiedzieć. Orezza bez lodu i kieliszek białego... Sama przyjemność. Chłopaki po 3 godzinach na plaży mieli już dość, ale dodatkowych lodów nie przegapili. Ponoć plaża w Calvi jest jedną z najpiękniejszych na Korsyce. Może dlatego, że jest na piasku. Większość plaż jest na kamieniach. Ja tak wolę. Moja ulubiona? Chyba Marina Livia niedaleko Porto... Wrócimy do tematu. Na razie wracamy z Calvi do Les Oliviers w Porto. Głównie jednak jeździliśmy. Średnia kroków na te pięć dni, to zaledwie 10 tysi. Nie więcej. Teraz odrabiam zaległości... Dziś będzie trochę ponad 16 tysięcy. Taka środa.
Płyta na dziś: Marc Lavoine "Je reviens a toi" (premiera 18.05.18). Przypomniałem sobie, że jest ktoś taki oglądając serial "Przekraczając granice". Marc tam grał... Grali także nasi krajowi aktorzy. Dobrze zrobione. Z Donaldem Sutherlandem w roli wiodącej... Na nowej płycie Pana Marca pojawiają się między innymi Benjamin Biolay i Roman Lavoine, syn Marca.
Wino na dziś: Mitolo Jester 2016 Shiraz, McLaren Vale, South Australia. Jeszcze z zapasów przylecianych z Chicago...
PS: płyty przywiezione z Chicago... Na bis posłuchałem albumu Logginsa "Live! Rock'n Rockets" 1998. Zarejestrowany 11 października. Dwadzieścia lat temu. Artysta był w świetnej formie...
Płyta wyszła w tym roku.

Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...
Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...
Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...
Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...
Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...
Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...Tydzień temu w Calvi...

Pozostałe wpisy
» Wolny dzień... (2018-11-12, 19:54)
» Taj Mahal... (2018-11-10, 19:54)
» Turnau... (2018-11-08, 19:54)
» Walls... (2018-11-05, 19:54)
» Lipcopad... (2018-11-03, 19:54)
» 7 lat temu... (2018-11-01, 19:54)
» Cukierek albo psikus? (2018-10-31, 19:54)
» Rocky Mountain High... (2018-10-30, 19:54)
» Czas zimowy... (2018-10-29, 19:54)
» Pożar... (2018-10-27, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN