Wielki Czwartek '09

Marek | Blog Marka | 2009-04-09, 17:17

A ja ciągle pod wrażeniem płyty Beaty Bednarz "Pasja miłości". Album na Wielki Tydzień. Tak, zdecydowanie tak. Będę grał tę muzykę w radiu. Jutro i pojutrze. Mam też nowości z Chicago. Stevie Nicks (świetna!), Prince (3pack), Chris Botti (znakomity koncert z Bostonu). Jest czego słuchać. Rano poszedłem na zakupy na bazarku. To już też takie trochę uzależnienie...

Poczułem się trochę tak, jak w latach 70 i 80. Kolejki w sklepach mięsnych jak za dawnych, złych lat. A to przecież tylko dwa dni jedzenia. Na dodatek nie jedzenie jest w tych świętach najważniejsze. Lubię tradycję śniadania wielkanocnego. Jajka i biała kiełbasa. Ta ostatnia jedzona tak naprawdę tylko raz w roku. Jajka mam. Kiełbasa może u siostry, bo niedzielę spędzę w Sieradzu.
Dawne, złe lata… Kilka dni temu obejrzałem jednak „Małą Moskwę”. Bardzo chciałem zobaczyć ten film, a potem tego żałowałem. Wieczór z głowy… Wróciły wspomnienia. W 1968 roku miałem 14 lat. Zaczynał się najpiękniejszy okres mojego życia. Nic na to nie poradzę, że przypadł w takim czasie. Do „małych miasteczek, wsi i osiedli” docierały wtedy nie tylko „Wędrówki muzyczne po kraju”. Wiedziałem o inwazji wojsk na Czechosłowację. Wiedziałem, że to zbrodnia. Ale co ja mogłem? Byłem pewien, że nic się nie zmieni za całego mojego życia. Jak dobrze, że się myliłem. Oglądając „Małą Moskwę” wracałem do tamtych czasów. Straszne to były czasy. Pamiętam tamten język, tamtych ludzi, choć mnie bezpośrednio na szczęście to nie dotyczyło. Czy dla młodziaków ten film jest ważny? Raczej nie… I tak niech zostanie. Dla mojego pokolenia jest BARDZO ważny. Szkoda tylko, że tak źle się kończy… Źle? A może tak mi się tylko wydawało. Nie będę już do niego wracał, bo znów dostanę gorączki. A na co mi ona? Ma być piękna pogoda na te dni następne i tego się trzymam. Wiosna buchnęła po deszczu i już jest tak pięknie. A będzie jeszcze piękniej. I o to chodzi. Tak, wiosna jest najpiękniejszą porą roku. Zaraz potem idą jesień i lato. O zimie zapomnijmy… Znaczy ja zapominam. Zimą lubię latać na Antypody, bo tam jest wtedy lato. Dziś w galerii zdjęć wreszcie jednak odnalezione pamiątki z Auckland (Nowa Zelandia). Mało ich, ale będę szukał dalej. Poza Auckland także lato w Melbourne. Tak pięknie wygląda, ze nie mogłem się opanować. Miłego oglądania. Życzenia świąteczne złożę czytelnikom w sobotę, bo „sobota to mój dzień”! Po złotej robocie pojawię się także tutaj…

Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09
Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09
Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09
Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09Wielki Czwartek '09

Pozostałe wpisy
» Światło... (2017-10-20, 03:33)
» Downtown... (2017-10-18, 05:05)
» Deszczowa pułapka... (2017-10-15, 19:54)
» Ringo... (2017-10-14, 08:28)
» Miasto, które nigdy nie zasypia... (2017-10-13, 07:57)
» Powrót do Vegas... (2017-10-12, 07:07)
» Page... (2017-10-10, 06:46)
» W drodze... (2017-10-09, 22:22)
» Ogród Bogów... (2017-10-08, 05:55)
» Colorado... (2017-10-07, 05:55)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN