Już w domu!

Marek | Blog Marka | 2009-08-07, 15:53

Wszędzie dobrze, ale... Z Melbourne do Bangkoku 8 godzin i 40 minut. Tam półtorej godziny na rozprostowanie kości. Sałatka owocowa. Lot z Bangkoku do Wiednia to dokładnie 10 godzin i 10 minut. Po kolacji (kto je cokolwiek o 4 nad ranem?) padłem. To był raczej letarg, niż sen. Gdyby nie to, że jednak coś mi się śniło, to bym myslał, że nie spałem.Wiedeń o 5.15 też wygląda pięknie. Zwłaszcza, że właśnie wschodzilo słońce, a księżyc w pełni świecił nadal jak szalony. Księżyca misa lśni... Najczęściej wracam z Australii przez Wiedeń. Czuję się tam, jakbym był już w domu. Do Warszawy 8.10 i o 9.30 wylądowałem. Co za radość! Podwójna, bo na bazarku nabyłem podgrzybki. Znaczy wróciłem w samą porę. Za 3 godziny Lista w Zlotych. Zapraszam...

Pozostałe wpisy
» Downtown... (2017-10-18, 05:05)
» Deszczowa pułapka... (2017-10-15, 19:54)
» Ringo... (2017-10-14, 08:28)
» Miasto, które nigdy nie zasypia... (2017-10-13, 07:57)
» Powrót do Vegas... (2017-10-12, 07:07)
» Page... (2017-10-10, 06:46)
» W drodze... (2017-10-09, 22:22)
» Ogród Bogów... (2017-10-08, 05:55)
» Colorado... (2017-10-07, 05:55)
» Arches / Aspen... (2017-10-04, 05:55)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN