Najgorszy dzień w roku...

Marek | Blog Marka | 2010-01-25, 20:20

Bo depresja, bo mrozi, bo miesiąc od świąt, a banki ponaglają w sprawie spłat kredytów. Tak wymyślono, że 3 poniedziałek stycznia, to ten najtrudniejszy dzień roku. Najgorszy. A dla mnie był fajny. Może dlatego, że ja lubię poniedziałki? Świeciło słońce, samochód odpalił. Na Czerskiej wypiłem dobrą kawę. A na koniec dnia gruchnęła wiadomość, że wracam do Trójki...

Edziu wraca właśnie do Melbourne. Odwoziłem go na lotnisko. Samolot z 11 wystartował o 18. „Zima na świecie zima”. Tutaj minus 30, tam plus 30. Oj, odchoruje! Tak jak ja w 1995 roku. Moja pierwsza Australia… Dziś sięgam po zdjęcia z Fraser Island. To było dokładnie 7 lat temu. W styczniu 2003 roku. Boże, jak tam było pięknie! Czy to widać na zdjęciach?
Co będzie z Radiem Smooth Jazz Cafe? W tym tygodniu słuchacze wybrali:

1. Joe Dassin – Et si tu n’existais pas ( to niesamowite. Klasyk „sałatki francusko – francuskiej. Same dobre wspomnienia z „tamtych czasów”…)
2. Anna Maria Jopek & Pat Metheny – Are You Going With Me? (prawie wszystkie “moje australiskie podróże”. Jak to gra na plaży!!!)
3. Joshua Kadison – Jessie (Chicago ileś lat temu. Usłyszałem w radiu i zostało na zawsze)
4. Genesis – Hold On My Heart (jedyna chyba piosenka grupy, grana przez stacje smooth jazzowe w Stanach…)
5. Gwyneth Paltrow & Huey Lewis - Cruisin’ (znowu Australia! Piosenka z filmu “Duets”, album kupiłem w Sydney…)
6. Nicky Holland – Ladykiller (w chórach na końcu piosenki Lloyd Cole. Album dostałem od Deana Richardsa WNUA 95.5 Chicago)
7. Rod Stewart – I’d Rather Go Blind (cudo! Głos mocno zakatarzony, ale taki, jaki tutaj pasuje. Nie dołożyłem do bazy jego jazzawego śpiewania z „american songbook”, bo jakoś mnie nie przekonuje…)
8. Stephen Bishop – When You Love Somebody (za CD „Blue Guitars” zapłaciłem w Londynie w 1996 roku 17 funtow. Funt kosztował wtedy 6 złotych. Nigdy nie żałowałem…)
9. The Alan Parsons Project – Time (skończone piękno. I cudowny głos Erica Woolfsona. Klasyk…)
10. Victoria Tolstoy – Women Of Santiago (z tych Tolstoyów! Kompozycja Larsa Danielssona. Skandynawia Rulez!)

No to taka się ułożyła dziesiątka. Dodam, że na 11 był Billy Paul „Me & Mrs.Jones”. To też jedno z moich najpiękniejszych wspomnień z tamtych lat…
Wspominać, wspominać jest bosko!
Zdrowia... I pięknych zimowych dni.

Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...
Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...
Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...
Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...
Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...
Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...Najgorszy dzień w roku...

Pozostałe wpisy
» Ten złodziej czas... (2017-05-25, 19:54)
» Pan Zbyszek... (2017-05-22, 19:54)
» Porcelana... (2017-05-18, 19:54)
» Rabarbarowy... (2017-05-15, 19:54)
» Dzień otwarty... (2017-05-13, 19:54)
» Maślaki... (2017-05-11, 19:54)
» Biathlon... (2017-05-10, 19:54)
» Wyjątkowo zimny maj... (2017-05-04, 20:20)
» Majówka... (2017-05-01, 19:54)
» Przedostatnie... (2017-04-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN