Deszczowy lipiec...

Marek | Blog Marka | 2017-07-11, 19:54

Wczoraj rozpoczął się tu remont. Niech lokatorzy o tym wiedzą... Oficjalnie zaczął się już tydzień temu. Wymienia nam windy w bloku. Oj, trochę to potrwa. Od wczoraj zdecydowanie już słychać pukanie, borowanie, wiercenie, stukanie. Dobrze, że pracuję, nie ma mnie w domu! Ale kiedy wracam, koniec z poobiednią drzemką. Nic to, damy radę. Windy trzeba było wymienić, te poprzednie miały już prawie 25 lat. Kiedy to minęło?




Nie pamiętam filmu „Deszczowy lipiec”, ale doskonale pamiętam „Miłość w deszczu”. Z Romy Schneider. I z muzyką Francisa Lai. Czarno biały film, czarno biała historia. Niby o niczym, ale para Romy i Nino Castelnuovo – zjawiskowo. O miłości... Lubiłem chodzić do kina w latach 70. Zapaść się w fotel, zatracić w obrazie. Nikt nie jadł kukurydzy, nie pił słodkich napojów. Kino to było kino. Święto. Chyba dlatego mam taki sentyment do filmów z tamtych lat. Staram się tez odnaleźć smaki dzieciństwa. Stąd te kompoty, mielone kotlety. Czasem się udaje. I wtedy jest radość.
Muzyka na dziś: dwie płyty krajowe. Early Birds „Świt”. Świetna! Okolice jazzu, jaki lubię najbardziej. Martyna Kwolek pięknie śpiewa, dobrze komponuje i pisze. Sięgnęła po jeden z wierszy mojej ulubionej poetki – Haliny Poświatowskiej, zmierzyła się z moją ulubioną „My Favourite Things”. No to jak ja mogłem nie posłuchać tej płyty? Słucham dziś trzeci raz i podoba mi się coraz bardziej. Polecam więc. Proszę koniecznie posłuchać...
Drugi album: EABS „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)”. Marek Pędziwiatr zmierzył się z Komedą. Nowocześnie... Dla mnie znakomicie w „Niekochanej”. Poza tym wyróżniam „Free Witch and No Bra Queen / Sult”. Nie tylko dlatego, że słychać tutaj grającego na skrzypcach Michała Urbaniaka. Jezu, nie bójmy się jazzu! Niech to będzie hasło na dziś.
Wino na dziś: Mauro, Primitivo Del Salento, Alberello 2016. Italia oczywiście... Australię zamieniam na Włochy?
Zdjęcia na dziś: Korsyka 2011. 25 sierpnia – Bastia. Cudowne, gorące lato. Gdybym mógł wybierać, to jednak maj albo wrzesień, październik. Żeby nie spotkać tam CAŁEJ Francji na wakacjach. Mam co najmniej trzy lubione miejsca na ziemi. Korsya jest jednym z nich. W tym roku się nie uda, ale może w następnym...
Jutro Częstochowa zakupowa. Co będę kupował? To o tym może następnym razem? Jeśli zakupy się udadzą...

Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...
Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...
Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...
Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...
Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...
Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...
Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...
Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...
Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...Deszczowy lipiec...

Pozostałe wpisy
» Zaćmienie... (2017-08-21, 20:02)
» Pada... (2017-08-19, 19:54)
» Zamach w Barcelonie... (2017-08-17, 20:02)
» Biurko... (2017-08-14, 19:54)
» Zamek Czocha... (2017-08-12, 19:54)
» Dzwonek Karkonoski... (2017-08-10, 19:54)
» Byłem w Nowym Jorku... (2017-08-09, 20:02)
» WodaWodaWoda... (2017-08-03, 19:54)
» Upał i prawdziwki... (2017-07-31, 19:54)
» Styx... (2017-07-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN