The Pinnacles, czyli jeden z cudów świata

Marek | Blog Marka | 2007-10-30, 09:14

Słońce daje tak, że piecze mnie cała twarz. A może to wiatr? A może podniecenie miejscem, czasem, cudami, które oglądam. A może fakt, że ostatnio zapominałem łyknąć rano małą białą tabletkę na nadciśnienie? A może wszystko razem... Wczoraj prawie cały dzień w 4x4, bo jechaliśmy z Perth do Grey. Nie ma takiego miejsca.Jedzie się po rozdrożach i plażach, aby w końcu trafić do skupiska shacków. Kiedyś mieszkali tutaj łowcy wielorybów, potem odeszli. Miejsce zostało zajęte przez bezdomnych i tak zostało. Adam, nasz kolega z Perth ma taki dom z blachy na wakacyjne wyprawy. No to my jesteśmy na wakacjach! Komfort taki, że wieje przez ściany, ale nie kapie na głowę. Dojechaliśmy Kolo 18, nawet jeść nie bardzo nam się chciało. Zachód słońca nad Oceanem Indyjskim zza chmur. Też pięknie. W nocy było tak zimno, że śpiworki konieczne. Padało... Rano po śniadaniu przyjechaliśmy do Cervantes. To tylko kilkanaście kilometrów, ale 4x4 po chaszczach przedziera się prawie godzinę. Stąd do Pinnacles, pustyni z kamieniami wystającymi z ziemi już tylko kilka kilometrów. Nie będę pisał o historii tego miejsca, pewnie znajdziecie ją w necie.
2 miliony lat tworzone przez naturę miejsce wygląda jak nie z tej ziemi. Zdjęcia może już jutro, na razie z kawiarenki mogę wysłać tylko te słowa. Odpadłem... Piraci też, choć widzieli tu więcej ode mnie. Zamykam oczy, to chyba musi być sen. Otwieram, kamienie stoją nadal. Trudno stamtąd wyjechać. Zaraz tam wracamy, na późne popołudnie. Pewnie będzie jeszcze piękniej. Wcześniej widziałem "żyjące kamienie". Ponoć miliony lat temu one pierwsze "produkowały" tlen, stąd my na tej ziemi. To nie bajka. Są tutaj takie miejsca. Widziałem najgroźniejszego w Australii węża, brązowego. Szykował się, żeby pożreć jaszczurkę, chyba dlatego udało nam się go zobaczyć. Ukąszenie to śmierć... człowieka. Na szczęście jest płochliwy. Nie będę wchodził do buszu, żeby go nie nadepnąć. Widziałem jaszczury Blue Tonque (Niebieski język). Rzeczywiście są niebieskie.. Widzę kangury, strusie emu. Widzę takie miejsca, o których na ogół się śni... Jutro wracamy do Perth, dalej Freemantle. Tam więcej cywilizacji, napisze więc o wszystkim w szczegółach i podeśle zdjęcia.
Dziś 30 października, premiera nowego albumu The Eagles, a ja na końcu świata nie mam szansy wejść do sklepu z płytami. Coś za coś! To wracam na pustynie i serdecznie pozdrawiam. Trzymajcie za mnie kciuki, bo jutro znów cały dzien. w 4x4...

The Pinnacles, czyli jeden z cudów świataThe Pinnacles, czyli jeden z cudów świataThe Pinnacles, czyli jeden z cudów świataThe Pinnacles, czyli jeden z cudów świata
The Pinnacles, czyli jeden z cudów świataThe Pinnacles, czyli jeden z cudów świataThe Pinnacles, czyli jeden z cudów świataThe Pinnacles, czyli jeden z cudów świata
The Pinnacles, czyli jeden z cudów świataThe Pinnacles, czyli jeden z cudów świataThe Pinnacles, czyli jeden z cudów świataThe Pinnacles, czyli jeden z cudów świata
The Pinnacles, czyli jeden z cudów świata

Pozostałe wpisy
» Koperek do bigosu? (2018-01-20, 19:54)
» Komunikat... (2018-01-18, 19:54)
» Dolores... (2018-01-15, 19:54)
» Aspen, Colorado... (2018-01-13, 19:54)
» Wegetariańskie... (2018-01-11, 19:54)
» Słońce w Warszawie... (2018-01-08, 19:54)
» Król Jeden... (2018-01-06, 20:02)
» Australia... (2018-01-04, 19:54)
» Nowy Rok albo Top... (2018-01-01, 19:54)
» Sylwester... (2017-12-31, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN