Francja...

Marek | Blog Marka | 2015-11-17, 19:54

Pierwsze wizyty w Paryżu były po drodze. Z targów płytowych MIDEM w Cannes. W drodze powrotnej zatrzymywalem się na dwa, trzy dni, żeby w Paryżu spotkać Kazia. Mój asystent przy Liście Trójki, który jakoś koło matury wybrał Paryż. Prawie na stałe. Był jeden taki raz, kiedy spóźniłem się na samolot powrotny do Warszawy. To była sobota. Tego dnia LOT zmienił start naszej maszyny z Orly na Charlesa DeGaulle. No i klops...




Nie zdążymy. W akcie desperacji wzięliśmy taksówkę. Peryferykiem na drugą stronę miasta. Pan nawet nieźle jechał. Ale kiedy wpadłem na lotnisko zobaczyłem napis: zakończyliśmy odprawę pasażerów lecących do Warszawy. A ja miałem tego dnia prowadzić listę… Tamto notowanie poprowadził Paweł Sito. A ja miałem dodatkowy dzień w Paryżu. Spóźniłem się na samolot nie z własnej winy, dostałem więc hotel, jakieś bony na kolację… W niedzielę obudziło mnie słońce. Piękny był dzień. Pojechaliśmy z Kaziem na cmentarz Pere Lachaise. Odwiedziłem groby Wielkich Artystów. Między innymi Jima Morrisona. Akurat to miejsce zrobiło na mnie bardzo przygnębiające wrażenie. Mogę napisać, że grób był zdewastowany. A obok dwaj „fani” popijali pewnie tanie wino. Niedziela przed południem. Ale reszta grobów była dostojna. Dobrze, że w ten styczniowy dzień tak pięknie świeciło słońce…
W Paryżu zrobiłem kilka moich najważniejszych wywiadów z Artystami. Madonna, Lionel Richie, Steve Lukather i David Paich z grupy TOTO. Tam zresztą pierwszy raz widziałem TOTO na koncercie w hali LeZenith. A potem przedarliśmy się z Kaziem na zaplecze. Wystarczyła moja legitymacja radiowa. Mam gdzieś zdjęcia z Lukatherem, Paichem, Williamsem. Ale gdzie ja je mam? Robiłem w Paryżu dużo zdjęć. Także w Cannes. Trzeba by zacząć to wszystko jakoś porządkować? Pomyślę o tym jutro. Dziś mam zdjęcia z Cannes, targi MIDEM odbywają się tam zawsze w styczniu, kiedy u nas zima akurat. To w Cannes pierwszy raz rozmawiałem z Basią Trzetrzelewską. MIDEM 1987? Jakoś tak. To w Cannes byłem na konferencji prasowej z Celine Dion. Tam też widziałem koncerty Celine, Bryana Adamsa, Max Sharam, A.J.Croce, Marli Glen… Same dobre wspomnienia. A jaka pizza, a jakie bagietki? Takie to tylko tam. Z Cannes przywoziło się mandarynki, z Paryża dobry ser. Teraz już nie ma takiej potrzeby, a jednak trochę żal. A może to tylko żal, że czas tak szybko płynie i wszystko zmienia? Paryż na 618 dni przed rokiem 2000. Kiedy to było?
Dwie płyty na dziś: Francja. Calogero „Les Feux D’Artifice” i Francis Cabrel „In Extremis”. Obie świetne. Nadal będę po nie sięgał w moich audycjach…
Wino na dziś, to jednak Australia. Jacob’s Creek Reserve Shiraz 2013, Barossa Valley, South Australia.
Jutro Kraków! Bonarka, EMPIK o 18. W sprawie „Australijczyka”. Do zobaczenia…
PS: wczoraj nie było mnie tutaj, bo musiałem być gdzie indziej… „Hala Odlotów”. Ale co się odwlecze, to jak widać…

Francja...Francja...Francja...Francja...
Francja...Francja...Francja...Francja...
Francja...Francja...Francja...Francja...
Francja...Francja...Francja...Francja...
Francja...Francja...Francja...Francja...
Francja...Francja...Francja...Francja...
Francja...Francja...Francja...Francja...
Francja...Francja...Francja...Francja...
Francja...Francja...Francja...Francja...

Pozostałe wpisy
» George Michael... (2017-06-24, 19:54)
» Jeszcze jedno lato... (2017-06-22, 19:54)
» Fleetwood Mac... (2017-06-19, 19:54)
» Suzanne Vega... (2017-06-17, 19:54)
» Russell Falls... (2017-06-14, 19:54)
» Lecimy do Hobart... (2017-06-12, 19:54)
» Piknik Australijski... (2017-06-10, 19:54)
» Kurki... (2017-06-08, 19:54)
» Zimno/ciepło... (2017-06-05, 19:54)
» Stadion Narodowy... (2017-06-03, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN