Dzień Australii...

Marek | Blog Marka | 2009-01-26, 18:39

Znaczy ichnie święto narodowe. 26 stycznia 1788 roku był dniem, kiedy pierwsza Flota Brytyjska dotarła do Sydney. Taką mają historię. No i dziś mieli wolny dzień. Mieli, bo tam jest plus 10 godzin. I lato. Pirat donosi, że w Sydney było ostatnio nawet ponad 40 stopni Celsjusza. Po prostu gorące lato! Trochę im tego zazdroszczę.

Tylko jeden raz spędziłem to święto na Antypodach. I to podczas pierwszej podróży w 1995 roku. Nie pamiętam jak było… Na pewno bardzo przyjemnie. Barbie, czyli BBQ na wolnym powietrzu. Wielkie grillowanie. Wszyscy tak spędzają tam nie tylko ten dzień. No może prawie wszyscy.
Australia wysycha. To lato znów jest tam prawie bez deszczu. Zapasy wody to tylko 22%. Już zaraz będą mieli jej racjonowanie. Nie wolno myć samochodów, podlewać ogrodów. W prysznicach będą stopery. Trzy minuty i dosyć. To nie brzmi najlepiej. Myśli się tam już o odsalaniu wody morskiej. Pewnie do tego kiedyś dojdzie. Australia jest niezwykle dzika i piękna. Żal by było już jej nie odwiedzać. Biorę się więc najpierw za załatwienie nowej wizy. Ostatnia wygasła mi jesienią ubiegłego roku. Od czegoś trzeba zacząć. Potem pomyślę o podróży. Wiem, miałem już tam nie latać, ale mam słabą silną wolę. Niestety… Albo na szczęście. Tyle wspomnień i cudownych miejsc. Tyle szczęścia. Myślałem, że uda mi się wybrać do dzisiejszej galerii 20 najpiękniejszych zdjęć stamtąd. Myliłem się. Umówmy się, że to jest pierwsza z trzech dwudziestek. Mamy więc cały tydzień Australii na mojej stronie. I wcale mi to nie przeszkadza. A może by się pokusić o top 10 moich ulubionych win? To by już była chyba reklama… OK., w następnym wpisie będzie dziesięć największych niespodzianek, jakie tam na mnie czekały…

Z Waszyngtonu zauważyli Państwo Czytelnicy mój garniak, okulary, skarpetki i tę zieloną koszulkę w kratkę. Że mam ją nadal nosić, bo modna? Mój chrześniak Filip już zaraz by się w nią wpasował, ja już nie. Ile wynosi cena wywoławcza w ewentualnej licytacji? Złotówkę… Ale tanio jej nie oddam. Wspomnienia są wszak bezcenne. No i wystałem ją cierpliwie w kolejce, podczas wakacji w Rumunii w 1982 roku. No właśnie, a gdzie mi się podziały zdjęcia z Rumunii, Bułgarii, Węgier, NRD, Związku Radzieckiego. Najgorzej, że nie wszystkie z tych krajów da się jeszcze odwiedzić…

Dzień Australii...Dzień Australii...Dzień Australii...Dzień Australii...
Dzień Australii...Dzień Australii...Dzień Australii...Dzień Australii...
Dzień Australii...Dzień Australii...Dzień Australii...Dzień Australii...
Dzień Australii...Dzień Australii...Dzień Australii...Dzień Australii...
Dzień Australii...Dzień Australii...Dzień Australii...Dzień Australii...

Pozostałe wpisy
» Światło... (2017-10-20, 03:33)
» Downtown... (2017-10-18, 05:05)
» Deszczowa pułapka... (2017-10-15, 19:54)
» Ringo... (2017-10-14, 08:28)
» Miasto, które nigdy nie zasypia... (2017-10-13, 07:57)
» Powrót do Vegas... (2017-10-12, 07:07)
» Page... (2017-10-10, 06:46)
» W drodze... (2017-10-09, 22:22)
» Ogród Bogów... (2017-10-08, 05:55)
» Colorado... (2017-10-07, 05:55)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN