Canberra...

Marek | Blog Marka | 2016-10-19, 11:11

Znaczy miejsce spotkań. Stolica Australii. 9 lat temu przejechałem tędy w stronę Góry Kościuszki. Tym razem zatrzymałem się na kilkadziesiąt godzin. Warto było. Niezwykłe miejsce. Między Sydney i Melbourne. Miasto powstało w 1908 roku. Gdzie dwóch się bije... Trochę sztuczne, ale mnie się podoba. Bez korków na ulicach. Czyste i przestrzenne. Trochę jak Waszyngton?




No i ta wczesna wiosna! Przepiękna... Wczoraj odwiedziliśmy Ambasadę naszego kraju. Długie Polaków rozmowy. Bardzo sympatyczne. Krótka noc... Temperatura spadła do 3 stopni Celsjusza. Było zimno, ale nie chciało mi się wstawać po dodatkowy koc. Będzie przeziębienie? Nie, bo łyknę „night & day”. Zawsze mi pomaga. Zabiorę te tablety także na później. O! I są cukierki Vicks. Takie, jakie kupowałem w Amsterdamie. Dziś od rana spacer po mieście. Niby nie ma tutaj miejsc do spacerowania, ale udało się. Prawie puste miasto. Tylko 10 stopni, ale słońce jak szalone. Odwiedziny w Parlamencie Australii. Robi wrażenie. Jeszcze zdjęcia panoramiczne z góry i trzeba wracać do Sydney. Trzy godziny jazdy, bo to prawie 300 kilometrów. A w mieście 10 kilometrów w pół godziny. Witamy w Sydney...
Jutro miasto, pojutrze Uluru.
Wino na dziś: St.Hallett Barossa Faith Shiraz 2015, South Australia.
Zdjęcia z dzisiejszego ranka...
Ale to był dzień! W drodze powrotnej zobaczyliśmy jezioro George. Pełne wody było ostatnio ponoć w 1984 roku. Mam zdjęcia, pokażę je tutaj kiedyś.
A w galerii handlowej trafiłem na sklep JB Hi-Fi. Kupiłem kilka płyt. Tak na wyczucie. Może sie udało? Nowości: Dami Im (śpiewa piosenki The Carpenters), Tina Arena – Eleven, Julia Jacklin – Don’t Let The Kids Win, Melissa Etheridge – Memphis Rock & Soul, Lisa Mitchell – Warriors, Passenger – Young As The Morning..., Peter Garrett – A Version Of Now, Keith Urban – Ripcord. A jeszcze “besty” - Kate Ceberano, Richard Marx, Icehouse. No i nowa wersja “The War Of The Worlds”, gdzie zamiast głosu Richarda Burtona pojawia się głos Liama Neesona. 2012 rok, ale nie miałem... Byłem dzielny?
PS: teraz będziemy oglądać "Dzień niepodległości". Ale tę druga cześć, dwadzieścia lat później... Miłego dnia.

Canberra...Canberra...Canberra...Canberra...
Canberra...Canberra...Canberra...Canberra...
Canberra...Canberra...Canberra...Canberra...
Canberra...Canberra...Canberra...Canberra...
Canberra...Canberra...Canberra...Canberra...
Canberra...Canberra...Canberra...Canberra...
Canberra...Canberra...Canberra...Canberra...
Canberra...Canberra...Canberra...Canberra...

Pozostałe wpisy
» Indyk... (2017-11-23, 19:54)
» Pierwszy śnieg... (2017-11-20, 19:54)
» Alone... (2017-11-18, 20:22)
» Liście zabrał wiatr... (2017-11-16, 19:54)
» Monument Valley... (2017-11-13, 19:54)
» Do 3 razy... (2017-11-11, 19:54)
» Dzień Jeża... (2017-11-10, 19:54)
» Po drodze... (2017-11-04, 19:54)
» Freedom... (2017-11-02, 19:54)
» Widokówki... (2017-10-30, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN