Sylwester...

Marek | Blog Marka | 2015-12-31, 20:22

Niespodziewany koniec roku jednak nadszedł. Tak szybko? No to niech już będzie... Słońce prosto w twarz, aż mi szkła w okularach pociemniały. Kroki... Rano kupiłem dużo jabłek w Pana Krzysia. Jak zwykle miał je dla mnie "w promocji". Jabłka mamy najlepsze na świecie. Wiem co piszę, bo jadło się je tu i tam. Jakoś mnie wzięło dziś na owoce, bo kupiłem też pomarańcze i grejfruty z Kaliforni. Może to z powodu świątecznego przejedzenia?




Nie wiem. Pomyślę o tym jutro. Jutro? Jutro mamy Top Wszech Czasów! Kiedy jest nagromadzenie takich niecodziennych spraw, to boję się, że o czymś zapomnę. Żeby tylko jutro wstać o czasie… Od dawna już nie nastawiam budzika. Znaczy czasem słucham „budzika”, ale to zupełnie inny budzik. Tak mi się wydaje, jakby dziś była sobota. A w niedziele nie jadę do radia. No nic, jakoś muszę to ogarnąć. Nie lubię Sylwestra. Żadnego konkretnego! Bo z czego tu się cieszyć? Już jutro będę starszy o rok. I jakoś muszę z tym żyć. Panie Marku – dwa ulubione Sylwestry. Pierwszy. 1978. Zima stulecia. Zasypało nas wtedy dokładnie na biało. Impreza w Studenckim Radiu „Żak”. Nie pamiętam, jak było. Pewnie fajnie. Najgorsze dla mnie było to, że następnego dnia miałem dyżur spikerski w Łódzkiej Rozgłośni Polskiego Radia, w której wtedy już pracowałem. Mimo nie skończonych studiów! Pomyślałem, że rano dojadę tramwajem. „Stara dwunacha” jeździła z Alei Politechniki na Narutowicza, do Radiostacji. Chyba… No tak, ale rano nic nie jeździło. Paraliż miasta. Poszedłem więc pieszo. Nikt wtedy nie mówił o robieniu kroków! Zdążyłem na dyżur, ale zasypiałem po zapowiedziach piosenek. Budziła mnie cisza. I wtedy robiłem następną zapowiedź. Młodość! Nie pamiętam jak po dyżurze wróciłem do akademika…
Drugi. 2004. Nowa Zelandia. Plaża czarnych kamieni w Kaikoura. Cała nasza siódemka, znaczy Piraccy, Lasy, Czereśniaki i ja. Polacy na końcu świata. Nikt poza nami nie endżojował wtedy na tej plaży. Widać tam nie ma takiej tradycji. Było fantastycznie. Ognisko, napoje, gry i zabawy towarzyskie. Sylwester w środku lata? Jakoś niespecjalnie, bo kurtki mamy jesienno zimowe. Takie tam lato… Dziesięć dni wcześniej wykonaliśmy Tongariro Crossing. Nie było łatwo, ale dałem radę. A zdjęcia? Tylko piękne wspomnienia.
Zdjęcia na dziś: Nowa Zelandia 20 grudnia 2004 i Sylwester na plaży.
Wino na dziś: 2012 Cuvee Juveniles Torbreck Barossa Valley, South Australia. Za 2016!
Muzyka na dziś: jednak disco lat 70! Jak to dziś pięknie zagrało…
Jutro rano 22 Trójkowy Top Wszech Czasów. Proszę mnie obudzić!

Sylwester...Sylwester...Sylwester...Sylwester...
Sylwester...Sylwester...Sylwester...Sylwester...
Sylwester...Sylwester...Sylwester...Sylwester...
Sylwester...Sylwester...Sylwester...Sylwester...
Sylwester...Sylwester...Sylwester...Sylwester...
Sylwester...Sylwester...Sylwester...Sylwester...
Sylwester...Sylwester...Sylwester...Sylwester...
Sylwester...Sylwester...Sylwester...Sylwester...
Sylwester...Sylwester...Sylwester...Sylwester...

Pozostałe wpisy
» Pierwszy śnieg... (2017-11-20, 19:54)
» Alone... (2017-11-18, 20:22)
» Liście zabrał wiatr... (2017-11-16, 19:54)
» Monument Valley... (2017-11-13, 19:54)
» Do 3 razy... (2017-11-11, 19:54)
» Dzień Jeża... (2017-11-10, 19:54)
» Po drodze... (2017-11-04, 19:54)
» Freedom... (2017-11-02, 19:54)
» Widokówki... (2017-10-30, 19:54)
» Zapatrzenie... (2017-10-28, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN