24 marka...

Marek | Blog Marka | 2010-03-24, 21:36

W samolocie powrotnym Rzym Warszawa. Spóźnionym… Zacznę jednak od piosenki. „zobacz no, zobacz no, czyje czyje urodziny dzisiaj są!”. Pozdrowienia dla wszystkich jubilatów. Zdrowia! Rankiem obudziły mnie odgłosy hotelu. Przyjemnie obudziły. Po 8 przyjemne śniadanie, a po śniadaniu ostatni spacer po Rzymie. Też przyjemny…
Piazza del Popolo, Via del Corso, Fontana di Trevi, Piazza Spagna ze schodami i sklep z płytami. W tym ostatnim się okazało, że bardzo dobrze są eksponowane nowości, to głównie je zakupiłem. Szukałem także staroci. Między innymi „Niech żyje zupa pomidorowa” Rity Pavone, ale nie było tej piosenki nawet w zestawie „the very best of” na 2CD. Widocznie był to nasz lokalny polski przebój. Kupiłem za to zestaw „di grandi succesi” z lat 60, może odnajdę tutaj jakieś inne miłe wspomnienia. Nowości już zaraz będę mógł zagrać w Trójce. „Sałatka włosko francuska” wreszcie będzie miała także włoskie smaki. Malika Ayane, Loredana Errore, Nina Zilli, Mario Biondi, Vasco Rossi…
Taxi z hotelu na lotnisko Fumicino to 45 euro i 45 minut ekstremalnej jazdy. Najpierw prawie pół godziny w zatłoczonym mieście, a potem nawet 160 na godzinę na autostradzie. Włosi też przekraczają. Sam widziałem. Było 70, a Pan jechał 160. Jak nic… Nie grymasiłem, bo czas do odlotu uciekał. A potem się okazało, że mimo punktualnego wejścia do samolotu mamy spóźnienie startu o 3 kwadranse. Nie było jakiegoś loftu na Austrią. Tak powiedział PanKapitan. Tak powiedział, Matka siedzi z tyłu! Ja siedzę z przodu. Piję białe wino. W końcu mam urodziny! „Sugierowałem”, że może polecimy nad Australią, ale nikt mnie nie słuchał. Wylądujemy w Warszawie tylko 20 minut po czasie… Tak powiedział. Lubię wracać do domu. Embraery to świetne samoloty, ale na razie mam dosyć latania. Thanks a LOT!
p.s. już w domu! Bagaże przyszły szybciej, niż zwykle. Przed 20 włączyłem komputer…

24 marka...24 marka...24 marka...24 marka...
24 marka...24 marka...24 marka...24 marka...
24 marka...24 marka...24 marka...24 marka...
24 marka...24 marka...24 marka...24 marka...
24 marka...24 marka...24 marka...24 marka...
24 marka...24 marka...24 marka...24 marka...

Pozostałe wpisy
» Pierwszy śnieg... (2017-11-20, 19:54)
» Alone... (2017-11-18, 20:22)
» Liście zabrał wiatr... (2017-11-16, 19:54)
» Monument Valley... (2017-11-13, 19:54)
» Do 3 razy... (2017-11-11, 19:54)
» Dzień Jeża... (2017-11-10, 19:54)
» Po drodze... (2017-11-04, 19:54)
» Freedom... (2017-11-02, 19:54)
» Widokówki... (2017-10-30, 19:54)
» Zapatrzenie... (2017-10-28, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN