Na chorobowym...

Marek | Blog Marka | 2009-03-05, 18:03

Kiedy człowiek nie choruje, to o tym nie myśli, ale kiedy dopadnie mnie przeziębienie, to po dwóch dniach mi się wydaje, że jestem chory od zawsze. 37.3 to już prawie zabójcza gorączka. Tak wiem, mężczyźni nie umieją chorować. Zresztą kto umie? Już dawno mnie tak nie trzymało. Chyba zaziębiłem przeziębienie. Nic to, trzeba być twardym! Będę więc udawał, że jestem...

Nici z wyjazdu na Bieg Piastów. 33 bieg w najbliższą sobotę. No nie dam rady, bo jakaś taka jestem słabizna. Nic mi się nie chce. Nawet pisać… Samo życie. Wczoraj byłem u dwóch lekarzy. Rodzinnego i laryngologa. Lekarstwa za 140 złotych powinny pomóc. Albo zaszkodzić. Poczytałem ulotki z pudełeczek i włos mi stanął na głowie. Dowiedziałem się, że jeśli łyknę jedną tabletkę, to mogą mi się przytrafić „możliwe działania niepożądane”: świąd, pokrzywka, wysypka, wypryski skórne, wymioty, zaparcia, zawroty głowy, uspokojenie (!!!), euforia, zaburzenie nastroju, zahamowanie ośrodka oddechowego (co to znaczy!!!???), skurcz oskrzeli, omdlenia, spadek ciśnienia tętniczego (to by mi się akurat przydało…), kołatanie serca, senność, zwężenie źrenic, zatrzymanie moczu (ratunku!!!), bóle głowy, ostry ból brzucha, zmniejszenie łaknienia, nadmierna potliwość… I to tylko z jednej ulotki! Aha, no i jeszcze nudności. NUDY! Odstawiam więc wszystkie trujące lekarstwa. Będą czosnek, miód, cytryny, imbir, aspiryna w najgorszym razie. Za to w takim czasie mogę nadrobić zaległości w czytaniu. Cobeny, Folletty, Browny. Już prawie zapomniałem, że czytanie to tyle radości. Za mało mam na to wszystko czasu. Za mało czasu na życie… Gdybym wiedział, że po łyknięciu tej tabletki „na gardło” pojawi się tylko euforia, to był łyknął. Pan laryngolog przepisał mi jeszcze „mixturę dla lektorów”. Tak powiedział. Do płukania gardła. Dziś to odebrałem z apteki, ale czy dam radę płukać gardło? Zawsze coś, zawsze coś…
Musi się udać, wiosnę już widać, słychać i czuć. We wtorek muszę jechać do Zielonej Góry. Po co? O tym następnym razem… Aha i jutro poprowadzę Listę Złotych Przebojów. Pewnie słabym głosem, ale zawsze.

Na chorobowym...Na chorobowym...Na chorobowym...Na chorobowym...
Na chorobowym...Na chorobowym...Na chorobowym...Na chorobowym...
Na chorobowym...Na chorobowym...Na chorobowym...Na chorobowym...
Na chorobowym...Na chorobowym...Na chorobowym...Na chorobowym...
Na chorobowym...Na chorobowym...Na chorobowym...Na chorobowym...

Pozostałe wpisy
» WodaWoda (2017-05-27, 20:20)
» Ten złodziej czas... (2017-05-25, 19:54)
» Pan Zbyszek... (2017-05-22, 19:54)
» Porcelana... (2017-05-18, 19:54)
» Rabarbarowy... (2017-05-15, 19:54)
» Dzień otwarty... (2017-05-13, 19:54)
» Maślaki... (2017-05-11, 19:54)
» Biathlon... (2017-05-10, 19:54)
» Wyjątkowo zimny maj... (2017-05-04, 20:20)
» Majówka... (2017-05-01, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN