Lawenda...

Marek | Blog Marka | 2016-09-08, 19:54

Kiedy byłem mały, wydawało mi się, że w każdym domu kiedyś musi być pożar. Co najmniej jeden raz. A w naszym ciągle go nie było... Komunikat przeciwpożarowy był w Jedynce po wiadomościach o 18. Po piosence... Kiedy się zaczynała, wychodziłem na chwilę z domu. Teraz mi się wydaje, że to była zawsze ta sama piosenka. "Gdy mi ciebie zabraknie" w wykonaniu Ludmiły Jakubczak. Nie mogło tak być, ale... jakoś tak to pamiętam.



Przypomniało mi się to dzisiaj, kiedy robiłem kroki. Nagle na mojej małej ulicy pojawiły się aż trzy strażackie wozy. Na sygnałach… W powietrzu wyraźnie było czuć swąd, zapach spalenizny. Poszedłem w innym kierunku. A w sprawie pożaru, to jednak nas dopadło na Kościelnej 8. Od komina zajęła się drewniana ściana. Na szczęście wyczuliśmy, że coś „za gorąca ta ściana” i Tato wpompował w nią dużo wody. Nie doszło do nieszczęścia. A ja się uspokoiłem, bo jednak ten pożar się zdarzył. Jeden raz… Teraz już lubię piosenkę „Gdy mi ciebie zabraknie”.

BRUDNOPIS

„Tasmania. Bridestowe Lavender Estate, 4 stycznia 2011. Lawendowo… Pół dnia samego zapachu, koloru, smaku. Pojechaliśmy tam z Gunią i Piratem. Obiecali coś wyjątkowego i tak było. Właściwie to wystarczyło tylko chodzić. Dziesięć tysięcy kroków. Dla zdrowia. Ale tam chyba najważniejsze poza zapachem i chodzeniem były jednak zdjęcia. Złapać, ile się da. To miejsce oddalone około 250 kilometrów od Hobart, kilkadziesiąt od Launceston. Cudownie położone i pięknie prowadzone. Restauracja, kawiarnia, sklep z pamiątkami. Kupiłem tylko mydło lawendowe, nie kupiłem lawendowego misia, a to maskotka tego miejsca. Widziałem, że japońska wycieczka nabyła dużo tego towaru… Do wtedy nie wiedziałem, że są lody o smaku lawendy. Są smaczne. Te pola wyglądają, jak ogromne dywany. Piękne w słońcu, piękne w cieniu. A pszczoły robią miód. Lawendowy oczywiście. Trochę, jak w raju?”

Pamiętam ten dzień. Środek lata w styczniu. Ale polarek się przydawał. Zdjęcia w dzisiejszym albumie to Gunia i Pirat. Ładne…
Muzyka na dziś: The Pineapple Thief „Your Wilderness”. Prezent od Kosiaka, dziękuję. Ale się tego słucha!
Wino na dziś: Torbreck Barossa Valley 2012 Woodcutter’s Shiraz, South Australia. „The Taste Of Australia”…
W Tonacji Trójki – Foster, David Foster. Grało! I zaraz potem się dowiedziałem, że “Black & Gold” Brenny Whitaker będzie na Smooth Jazz Cafe 16. Cudnie! Będzie też „In Fashion” Gregory’ego Portera. Więcej grzechów nie pamiętam…
A! To może jeszcze, że na MC4 Yes, Yes, Yes „Into The Lens”. Jesień musi być piękna…
ERRATA: Fakt, pomyliłem cynie z astrami. Nie pierwszy zresztą raz! 31 w ostatnim albumie. A 34 to nie dziwak, tylko wiciokrzew. Dziękuję, Pani Blanko.

Lawenda...Lawenda...Lawenda...Lawenda...
Lawenda...Lawenda...Lawenda...Lawenda...
Lawenda...Lawenda...Lawenda...Lawenda...
Lawenda...Lawenda...Lawenda...Lawenda...
Lawenda...Lawenda...Lawenda...Lawenda...
Lawenda...Lawenda...Lawenda...Lawenda...
Lawenda...Lawenda...Lawenda...Lawenda...
Lawenda...Lawenda...Lawenda...Lawenda...
Lawenda...Lawenda...Lawenda...Lawenda...

Pozostałe wpisy
» WodaWoda (2017-05-27, 20:20)
» Ten złodziej czas... (2017-05-25, 19:54)
» Pan Zbyszek... (2017-05-22, 19:54)
» Porcelana... (2017-05-18, 19:54)
» Rabarbarowy... (2017-05-15, 19:54)
» Dzień otwarty... (2017-05-13, 19:54)
» Maślaki... (2017-05-11, 19:54)
» Biathlon... (2017-05-10, 19:54)
» Wyjątkowo zimny maj... (2017-05-04, 20:20)
» Majówka... (2017-05-01, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN