Czas kwitnienia

Marek | Blog Marka | 2013-07-31, 22:22

Szklarska...

Poniedziałek, 29 lipca 2013, godzina 21.21

Hotel „Las” w Piechowicach. Zapomniałem zabrać dziennika... Mam laptoka. Podróż do wakacji od 13 do 19. PanieSzoferGazu! Pobłądził po drodze. I to w okolicach Sieradza. W hotelu już nie było sauenki i basenu. Małe jedzenie, owoce na deser i spać... Pół godziny temu zaczęło padać, lać! Burza. Jak miło! Chłodniej... Jakie to fajne słowo. A jak będzie jutro? Wakacyjnie...

Wtorek 30 lipca 2013, godzina 17.17

Ale była noc! Spanie, jak ta lala. Po burzy, po ulewie zrobiło się chłodniej. Rano było tutaj 15 stopni. O 8 kawa w Nadleśnictwie, śniadanie o 9, Sasza z masażem o 10. Potem Jakuszyce. Gdy startowałem około 11 zanosiło się na deszcz, było 15 stopni. Przez Samolot do Orlego. Bo najkrócej. Nie zdążę zmoknąć w razie czego. Boże, jaka to piękna trasa. Trochę ponad godzinę marszu, bo ze zdjęciami. Sekcja foto na każdym kroku. Kiedy wszedłem na Samolot wyszło słońce. I tak już zostało do Orlego, tam piwo, i potem dalej do Jakuszyc. 10 kilometów na dobry początek. Placki ziemniaczane w Biathlonie. Pycha! Sauna, basen w „Lesie”. Na kolację będzie Kaprys. I znowu pewnie zamówię carpaccio. Nudny jestem...


Środa 31 lipca 2013, godzina 20.20

Ale to był dzień! Od samego rana. Grażka zawiozła mnie do Jakuszyc. Już o 9. Droga w stronę kopalni Stanisław. Do „Rozdroża Pod Cichą Równią”. Nie odważyłem się iść do Chatki Górzystów, bo za daleko. Jeszcze nie dziś. Skręciłem w lewo, bo trasą Kopalni Turów do Orlego jakaś godzina marszu. Znowu sekcja foto za każdym zakrętem. Chmury coraz groźniejsze. Suchą nogą do Orlego. Tam piwo – tradycja! Trochę zaczęło siąpić. Przeczekałem. Deszcz prawdziwy zmoczył mnie jakieś 3 kilometry przed Jakuszycami. Uratowała mnie różowa peleryna trójkowa. Są zdjęcia na dowód! Nie zawaham sie ich użyć... Ale to już po powrocie do Warszawy. Ruskie w Biathlonie smakowały wybornie. Ruskie z wody albo smażone. Koniecznie potraktować pieprzem. Ruskie tanio...
Po powrocie padłem, śniło mi się, że Piotrek gra Tonację Trójki. Grał... Potem sauna sucha razy trzy. Oj, dałem sobie do wiwatu. Na obiad kurczak.
Sasza ponaciskał i obiecał, że zakwasów nie będzie. Jutro znowu góry. W piątek Lista, w sobotę Maraton Karkonoski i Markomania. W niedzielę Gierczynówka, a w poniedziałek koncert Kari Bremnes w Szczecinie... W środę gram w Trójce „Do południa”.

Pozostałe wpisy
» George Michael... (2017-06-24, 19:54)
» Jeszcze jedno lato... (2017-06-22, 19:54)
» Fleetwood Mac... (2017-06-19, 19:54)
» Suzanne Vega... (2017-06-17, 19:54)
» Russell Falls... (2017-06-14, 19:54)
» Lecimy do Hobart... (2017-06-12, 19:54)
» Piknik Australijski... (2017-06-10, 19:54)
» Kurki... (2017-06-08, 19:54)
» Zimno/ciepło... (2017-06-05, 19:54)
» Stadion Narodowy... (2017-06-03, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN