Lista & Markomania...

Marek | Blog Marka | 2013-08-27, 19:19

A tuś mi bratku! Jestem wcześniej, bo Konrad podesłał ładne zdjęcia. Dokumentalne. Nie ma co czekać, trzeba je pokazać. Wracam do opowiadania... Noc w Villa Ambasada minęła szybko. Tuż przed północą sprawdziłem pocztę. Radio, potem dom. Budziłem się w nocy, ale nie pamiętam co mi się śniło. Pewnie nic ważnego... Śniadanie przed 8, bo przed 9 już w naszym trójkowym namiocie. Kawa śniadaniowa była pyszna. Wypiłem więc drugą...




Na śniadanie jajecznica. Jestem tradycyjny, może nudny? Ciągle lubię zjeść kromkę chleba na śniadanie. Ranek był chłodny. Jak dobrze, że zabrałem kurtkę. Znowu się przydała. Nie będę ukrywał, że Markomania to było wyzwanie. Kilka rozmów z ludźmi, których spotkałem pierwszy raz w życiu. Na szczęście goście, to sama radość rozmawiania. Dźwignąłem? Muzyka przewidywalna, ale tak to bywa w takich razach. Piosenka "Young Love" w wykonaniu Donny'ego Osmonda z pierwszego miejsca Listy Radia Luksemburg sprzed 40 lat smakowała jak kompot z mirabelek. Po audycji był ten niezwykły lunch w "Opałkowej Chacie". Golonka o smaku niebiańskim... Potem wszystko się już szybko potoczyło. Parada Gliniada. Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia i autografy. Około 14.30 ruszyliśmy w drogę powrotną. Znaczy z Bolesławca do Gierczynówki. Tam nie tylko leżing. Po prostu odpoczywanie & endżojowanie. Na obiad czeski knedlik z polskim gulaszem. Pycha, bo Grażka świetnie gotuje. Kiedy zerwał się zimny wiatr, ruszyliśmy do Hotelu "Las". Po drodze samochód pokazał, że jest 12 stopni. Jak nic będzie się dobrze spało. W hotelu wesele. Spać, spać, spać... Może podświadomie myślałem, że przyśni mi się Nowy Jork? Na biało... Jakby tam też właśnie była Gliniada? Śniadanie u Gienka to jest coś! Proszę sprawdzić w "Lesie". Po śniadaniu "w drogę"! Do Szadku przez Walichnowy. Kupiłem flaczki w słoikach. Bo lubię! W Szadku znowu leżing. Odchorowuję stres posypiając, gdzie przysiądę. Na 19 musimy być na Myśliwieckiej, bo "koncert, koncert, koncert". Ela jest także PaniąBiletową... Daliśmy radę. Ja byłem w domu na "wiadomości". I padłem jak dwie dychy. Jakaś taka słabizna jestem. Staroś nie radoś! Jak dobrze być w domu...

Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...
Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...
Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...
Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...
Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...
Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...
Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...
Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...Lista & Markomania...

Pozostałe wpisy
» Bread... (2017-12-11, 19:54)
» Grand Canyon... (2017-12-09, 19:54)
» Broken Wings... (2017-12-07, 18:25)
» Barbórka... (2017-12-04, 19:54)
» Na rudo... (2017-12-02, 19:54)
» Hoover Dam... (2017-11-30, 19:54)
» Nasza klasa... (2017-11-27, 19:54)
» czarny piątek... (2017-11-24, 19:54)
» Indyk... (2017-11-23, 19:54)
» Pierwszy śnieg... (2017-11-20, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN