Łapanie chwil...

Marek | Blog Marka | 2012-03-26, 19:19

Pan Andrzej na bazarku zapytał mnie dziś, czy to możliwe, że nas okradli w Australii. Znaczy są tacy Czytelnicy, którzy wracają do starych zapisków na mojej stronie. To się zdarzyło w Albany, w Zachodniej Australii. Listopad 2007 roku. Uciekłem na koniec świata, a świat finansów oszalał i wszyscy trochę straciliśmy. Myślę tylko o kasie, a kasa nie zawsze się liczy. Znaczy ja tak mam. Liczy się łapanie chwil...




Wracam do zdjęć z 2007 roku. Z tamtej podróży. "Ja z podróży". Strzelała głównie Gunia, aparatem tradycyjnym. Z kliszy wspomnień, przerzuconej potem do komputera. Nowoczesność połączona ze staroczesnością. Zawsze kiedy lecę do Australii, filmy do aparatu kupuję na lotnisku przylotowym, znaczy w Sydney albo Melbourne. Tak było do ostatniej podróży. W 2010 roku filmów w duty free nie znalazłem. Widocznie już prawie nikt ich nie kupował. Ale moda na tradycyjną fotografię nie mija. Proszę popatrzeć na intensywność barw. Jak bym to wczoraj widział, a minęło prawie 5 lat. Łapię się na tym, że coraz bardziej lubię jednak wspominać. "Wspominać, wspominać jest bosko". Prawie jak podróżować... Każde z odwiedzanych miejsc zostaje chyba gdzieś w moim mózgu. Zapisuje się tam na stałe. Na szczęście nigdy nie pojawi się tutaj napis "memory almost full". Memory, pamięć...
Zachodnia Australia jest zjawiskowo piękna i kolorowa. Jak widać. Podróżowanie po tej krainie to sama przyjemność. A że znajdzie się ktoś, kto jest fanem polskiego rocka i skradnie nam z samochodu płyty kompaktowe i jakieś drobiazgi? Może nasza wina, trzeba to było zabrać z auta! Najciemniej pod latarnią, bo to się zdarzyło pod kościołem. Ulica Kościelna 8. Jedno co jeszcze pamiętam, to że padałem wieczorem jak dwie dychy. Spałem bardzo intensywnie, bo następnego dnia było jeszcze piękniej. Jeszcze piękniej? Tak, łapanie chwil to cudowne zajęcie. Będę wracał do Zachodniej Australii. Znaczy na zdjęciach.
Uwaga! Ruszam w Polskę! W środę będę we Wrześni. Znaczy Września w końcu marca? Tak...
Muzyka na dziś: "z archiwum polskiego big-beatu" (premiera za miesiąc!, nie mogę się uwolnić, bo to ABC, Alibabki, Czerwone Gitary, Test, Klan, Amazonki, Halina Frąckowiak, Marek Grechuta...). Tak, "wspominać, wspominać jest bosko!"

Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...
Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...
Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...
Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...
Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...
Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...
Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...Łapanie chwil...

Pozostałe wpisy
» Zamach w Barcelonie... (2017-08-17, 20:02)
» Biurko... (2017-08-14, 19:54)
» Zamek Czocha... (2017-08-12, 19:54)
» Dzwonek Karkonoski... (2017-08-10, 19:54)
» Byłem w Nowym Jorku... (2017-08-09, 20:02)
» WodaWodaWoda... (2017-08-03, 19:54)
» Upał i prawdziwki... (2017-07-31, 19:54)
» Styx... (2017-07-29, 19:54)
» All Things Must Pass... (2017-07-27, 19:54)
» Badach... (2017-07-24, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN