Tongariro...

Marek | Blog Marka | 2012-08-08, 19:01

Obudził się po ponad 100 latach. Nie jest taki duży, jak Yellowstone. I dobrze... Kiedy obudzi się Żółty Kamień, świat nie będzie już nigdy taki sam. Wulkany... Byłem na obu. W Nowej Zelandii w 2004 roku. Jakoś dokładnie wtedy, gdy wielkie tsunami niszczyło Indonezję, Sri Lankę, Indie, Tajlandię... Koniec grudnia to na Antypodach środek lata. Lato tam jest także do góry nogami. Widać to na zdjęciach...




Takie chwile dobrze się pamięta. Dojechaliśmy do Lake Taupo jakoś tuż przed zamknięciem biura informacji turystycznej. Biuro powiedziało, że tylko następnego dnia możemy zrobić Tongariro Crossing. Potem nastąpi załamanie pogody i zamkniecie szlaku. Nie wiadomo na jak długo. Krótka narada w naszej grupie. Idziemy... Miałem pietra. Nie będę ukrywał. Nie dlatego, że się bałem, iż nie dam rady. To taki niepokój przed nieznanym. Wiedziałem, że na początku, przy podejściu będzie ciężko. Nie spodziewałem się jednak, że tam na górze będzie tak cudownie. Niewiarygodnie... Kiedy weszliśmy nic nie było widać. To widać na pierwszym zdjęciu. Ale potem nagle przestało zacinać i sypać i już było wszystko widać. Jak już wszedłem, to się znowu bałem, że nie zejdę. Lawa na górze ma konsystencję koksu. Zapada się pod stopami. Raz kozie śmieć! Jednak zszedłem. Wydawało mi się, że zejście trwało ze 3 dni. Trwało pewnie ze 3 godziny. Zmęczone nogi odmawiały posłuszeństwa. Wydawało się, że koniec marszu będzie za następnym zakrętem. I za następnym. I za następnym... Był za jednym z następnych. W autokarze, który nas odwoził do hotelu zasnąłem od razu. Słońce przez szybę delikatnie omiatało twarz i odpłynąłem. Wino nigdy mi tak nie smakowało, jak tego wieczora. Woda w gorących źródłach zrobiła swoje, ale zakwasy zostały na kilka dni... A teraz wulkan jest czynny. Zasypuje okolicę na razie pyłem i popiołem. Air New Zealand odwołał lokalne loty. Co dalej? Jak dobrze, że zobaczyłem to miejsce, kiedy było spokojnie...
Wino na dziś: Maven Marlborough Sauvignon Blanc 2008, New Zealand. Lekko schłodzone...
Płyta na dziś: R.Kelly "Write Me Back". Wykonał już wiele razy "mistrzostwo świata". Tym razem znowu jest świetny. Jest jak kameleon. Nowy album brzmi jak lata 60, jak lata 70, jak Holland - Dozier - Holland. Jak The Isley Brothers. Jak The Chi Lites. Jak Marvin Gaye. Jak Wonder... Jutro połączę go ze Stevie'm w Tonacji Trójki. Bardzo dobra płyta. Nie tylko dla fanów muzyki soul. Klasyk!
Zdjęcia zrobione tradycyjnym "srebrnym" aparatem. Kilka dropów widać. Prawda czasu, prawda aparacika.

Tongariro...Tongariro...Tongariro...Tongariro...
Tongariro...Tongariro...Tongariro...Tongariro...
Tongariro...Tongariro...Tongariro...Tongariro...
Tongariro...Tongariro...Tongariro...Tongariro...
Tongariro...Tongariro...Tongariro...Tongariro...
Tongariro...Tongariro...Tongariro...Tongariro...
Tongariro...Tongariro...Tongariro...Tongariro...
Tongariro...Tongariro...Tongariro...Tongariro...
Tongariro...Tongariro...Tongariro...Tongariro...

Pozostałe wpisy
» Światło... (2017-10-20, 03:33)
» Downtown... (2017-10-18, 05:05)
» Deszczowa pułapka... (2017-10-15, 19:54)
» Ringo... (2017-10-14, 08:28)
» Miasto, które nigdy nie zasypia... (2017-10-13, 07:57)
» Powrót do Vegas... (2017-10-12, 07:07)
» Page... (2017-10-10, 06:46)
» W drodze... (2017-10-09, 22:22)
» Ogród Bogów... (2017-10-08, 05:55)
» Colorado... (2017-10-07, 05:55)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN