Drzewo...

Marek | Australia z Jacob's Creek | 2013-07-10, 19:19

Drzewa żyją dłużej od nas. "Nie było nas, był las. Nie będzie nas, będzie las". Kiedy pierwszy raz poleciałem do Australii, najbardziej zachwyciły mnie drzewa. Nie mogłem się napatrzeć. Wymyśliłem nawet, że wydam kiedyś album ze zdjęciami "Drzewa Australii". Tylko kto by to chciał mieć na zawsze? Zarzuciłem ten pomysł, ale uwielbiam fotografować drzewa. Są wspaniałymi modelami. Mają swoje piękne historie. I długie, długie trwanie...




I tyle tego piękna w Australii. Dziś zdjęcia z Barossa Valley sprzed 4 lat. Jakby ciąg dalszy... Cztery lata. Kawałek czasu. Nie kawał. W dzieciństwie czekało się na wakacje. I jak długo to trwało? Cały rok. Pół życia. Wszystko jest względne. Przecież czas teraz płynie tak samo, jak 50 lat temu. A jednak tygodnie mijają mi jak dni. Jak to, dziś środa? Wszak (ładne słowo...) była wczoraj. I nic na to nie mogę poradzić. A przecież jeśli na coś nie mam wpływu, nie ma sensu o tym myśleć. Jednak myśli przychodzą same. "I'm Not In Love, So Don't Forget It". Wczoraj znowu byłem w łaźni Hammam. Przyjemnie, ale padłem jak dwie dychy. Sauna w takie upały jest przyjemna. Ja lubię. Muszę zrobić badania okresowe, bo jak nie, to pewnie mnie zwolni z roboty. Tylko kiedy mam zrobić te badania? Jutro Darłowo! Byle nie padało. I żeby zjeść dobrą rybę. Tylko jaką? Już jest chyba po sezonie na dorsza. Sprawdzimy, przetestujemy, napiszmy... Co ja tak w liczbie mnogiej? Kiedyś było mnie znacznie mniej, może to stąd?
Muzyka na dziś: Natalie Cole "En Espanol". Na granicy przesłodzenia, ale cudownie! Aż nie mogę uwierzyć, że nie było przy tym Davida Fostera? Znaczy był, bo wydawca płyty to Verve, a szefem tejże jest Foster. Producentem albumu jest jednak Rudy Perez. Gigant i świetnie to wszystko poukładał. Chyba ciężko wymyślić coś nowego przy takich klasykach piosenki. Natalie w życiowej formie. A utwory przenoszą mnie do dzieciństwa, kiedy głos Nata "Kinga" Cole'a był najwspanialszym atłasem. Mistrzostwem świata...
Owoc na dziś: czereśnie. Truskawek się w tym sezonie nie najadłem, mam czereśnie! I to jakie? Prawie Tasmania, prawie Nowa Zelandia...

Drzewo...Drzewo...Drzewo...Drzewo...
Drzewo...Drzewo...Drzewo...Drzewo...
Drzewo...Drzewo...Drzewo...Drzewo...
Drzewo...Drzewo...Drzewo...Drzewo...
Drzewo...Drzewo...Drzewo...Drzewo...
Drzewo...Drzewo...Drzewo...Drzewo...
Drzewo...Drzewo...Drzewo...Drzewo...
Drzewo...Drzewo...Drzewo...Drzewo...

Pozostałe wpisy
» 18.10.18 (2018-10-18, 19:54)
» Taka Warszawa... (2018-10-17, 20:20)
» Pułapka nęcąca... (2018-10-14, 19:54)
» Marina Livia... (2018-10-13, 19:54)
» Noce są inne... (2018-10-11, 19:54)
» Pióropusze... (2018-10-09, 19:54)
» Deszcz liści i tak opadnie... (2018-10-08, 19:54)
» Porto inaczej... (2018-10-06, 19:54)
» SJCafe18... (2018-10-05, 19:54)
» Ajaccio, Korsyka... (2018-10-04, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN