Środa...

Marek | Blog Marka | 2016-09-14, 19:54

Jakiś taki dzisiaj jestem byle jaki... "Są takie dni w tygodniu". Kto to śpiewał? Niedawno widziałem w telewizorze (a miałem nie włączać!). Prezenter wyraźnie chciał zabłysnąć. Zamruczał "to był świat w zupełnie starym stylu" i powiedział - Alicja Majewska! No właśnie, Pani Alicja nagrała nową płytę. Jak za tamtych lat z Panem Korczem. Bardzo chętnie posłucham. Na chandrę najlepsza jest muzyka. Posłuchałem więc dziś kobiet. Wspaniałych...




Stevie Nicks, Carly Simon, Eva Cassidy… A tak mnie jakoś złapało. Może to się przełoży na jutrzejszą Tonację? Jutro długi dzień. A że po Tonacji będę „musiał być gdzie indziej”, to już dziś jeden z ostatnich brudnopisów przed następną Australią. Margaret River. Piękne wspomnienia sprzed 9 lat. Wtedy zacząłem pisać na blogu… Nie było łatwo znaleźć miejsca z zasięgiem. Szukało się głównie kawiarenek internetowych. Dziewięć lat temu…

BRUDNOPIS

„Margaret River, Zachodnia Australia. Wspaniały region winnic. Jest ich ponad 200 w okolicy miasta Margaret River. Od Busselton do Augusty. Na terenie 5 tysięcy hektarów (trzeba sprawdzić, proszę). To jeden z ważniejszych winnych regionów w Australii. W kilka dni udało nam się odwiedzić kilkanaście winnic. Wszystkie piękne. Tylko brać… Znaczy pić! W każdym z tych miejsc można testować trunki. Znowu Pirat miał pod górę. Najlepiej tam przyjechać z wycieczką. Autokar wozi uczestników od winnicy, do następnej. W każdej jest oczywiście restauracja z bardzo dobrym, lokalnym jedzeniem. Endżojowaliśmy… Polecam Vesse Felix. Świetne białe, niezłe czerwone. Margaret River to przede wszystkim Cabernet Sauvignon i Shiraz, ale także Chardonnay. Evans & Tate to dla mnie przede wszystkim białe. Sauvignon Blanc, Semillon. A ta rudowłosa Margaret, to Gunia. Nasza, krajowa, choć w Australii mieszka już ponad 20 lat. Szoku smakowego doświadczyłem w winiarni Gralyn Estate. Shiraz był tam zdecydowanie najlepszy. Czarny w kieliszku, z lekką słodyczą w drugim smaku. Musi zostawiać osad na zębach. Wiem, źle to wygląda, ale jak smakuje? Właścicielka, Dostojna Kruczowłosa Pani opowiadała nam o historii tego miejsca. Na koniec zapytałem, czy można ich produkty kupić w jakiejś sieci sklepów z winem. Powiedziała – nie. Wszystko co zrobimy na pniu jest kupowane do… Japonii. Sprawdzałem wszędzie. Wtedy, w 2007 roku nie można było kupić Gralyn Estate Shiraz. Może dobrze, bo tam na miejscu, w winiarni butelka kosztowała trochę ponad 100 dolarów australijskich. No to ja bardzo dziękuję. Ale jak miło jest tak jeździć po regionie i dowiadywać się ciekawych rzeczy? Mieszkaliśmy w Margaret River w pięknym, wielkim, kolorowym, nowoczesnym domu. Ale bez zasięgu Internetu, więc co jakiś czas gnało mnie jednak do kawiarenki internetowej w mieście. Dzienniki trzeba było słać. A potem spać. I każdej nocy niech się przyśni, proszę inny sen. Dobrze mi się tam spało. Jak to na wakacjach…”

No i kilka dni wcześniej, znaczy 1 listopada 2007 roku w małym sklepie w Perth, w dzielnicy Fremantle kupiłem „Long Road Out Of Eden” Eagles. A to jeszcze tego sobie posłucham dziś na bis...
Wino na dziś: „Life is a cabernet”, więc Jardim Do Bomfim (czyli Ogród Dobrego Końca)
2011 McLaren Vale Cabernet Sauvignon, Barossa Valley, South Australia.

Środa...Środa...Środa...Środa...
Środa...Środa...Środa...Środa...
Środa...Środa...Środa...Środa...
Środa...Środa...Środa...Środa...
Środa...Środa...Środa...Środa...
Środa...Środa...Środa...Środa...
Środa...Środa...Środa...Środa...
Środa...Środa...Środa...Środa...
Środa...Środa...Środa...Środa...

Pozostałe wpisy
» Burzowo... (2017-06-28, 19:54)
» Między deszczami... (2017-06-26, 19:54)
» George Michael... (2017-06-24, 19:54)
» Jeszcze jedno lato... (2017-06-22, 19:54)
» Fleetwood Mac... (2017-06-19, 19:54)
» Suzanne Vega... (2017-06-17, 19:54)
» Russell Falls... (2017-06-14, 19:54)
» Lecimy do Hobart... (2017-06-12, 19:54)
» Piknik Australijski... (2017-06-10, 19:54)
» Kurki... (2017-06-08, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN