Grammy...

Marek | Blog Marka | 2008-02-11, 16:16

Przyznane. To był jednak słaby rok w muzyce. Tak przynajmniej wnioskuję po przeglądnięciu wszystkich nominacji do tych nagród. No tak mi wyszło, że w zasadzie wszędzie powinna wygrać Amy Winehouse. Nie była i nie jest moją faworytką, ale doceniam młodych, którzy są wyraziści, kreatywni, przebojowi. Amy taka jest.

Leci jak ćma do płomienia. Ile to już razy widzieliśmy takie przypadki? Gdyby miała oparcie w kimś bliskim, no ale z tego co wiem, Jej mąż albo jeszcze siedzi, albo już zaraz znów go posadzą. „Pieniądze szczęścia nie dają”. Lecz kufereczek stóweczek… Ja bym nie pogardził. Kiedy w TV widziałem, jak Amy dostała kolejną, prawie najważniejszą nagrodę i minę miała taką, jak by właśnie włączyła się Jej świadomość, to pomyślałem, że chyba jednak ma problem. Nie mój problem! Młoda jest, zdolna (do wszystkiego), MUSI sobie dać radę. Albo nie…
Tych nagród Grammy przyznają tyle, że prawie każdemu się coś dostało. Eagles w country, Hancock nie tylko w jazzie. Nawet Madonna ma nagrodę. Jakąś tam „małoważną”, ale zawsze. Zmieniają się czasy, może nawet i na lepsze, ale jednak trochę żal tych kiedy Christopher Cross zdominował rynek. W 1981 zdbył 5 nagród, w tym te 4 najważniejsze: best record, song, album, new artist. Nudziarz na topie? Tak było. Pewnie większość czytelników nie zgodzi się ze mną, że 2007 był słabym rokiem w muzyce i… będzie miała rację. Dla mnie ten poprzedni rok był wyjątkowy. Pisałem i mówiłem o tym już wiele razy, nie będę się więc powtarzał. Eagles, Cincotti, Buble’, Suzanne Vega, Joni Mitchell… Nie będę dalej wymieniał, zachęcam do śledzenia mojej prywatnej listy (sobotnie wpisy). Tam jeszcze ciągle głównie 2007 rok. Miałem ostatniej nocy komentować w Dwójce Galę Nagród Grammy, ale w ostatniej chwili ktoś się „puknął w głowę”, że oglądalność programu między 2 a 5 w nocy będzie słaba i szczęśliwie mnie odwołano. Jak dobrze… Bo miałem tej nocy piękny sen. Kolorowy i fabularny. Pełnometrażowy. Śniły mi się dalekie kraje, no to dziś w galerii zdjęć Tajlandia. 1986 rok i następne, bo byłem tam już kilka razy. Smaki, zapachy, barwy… nie wszystko da się pokazać na zdjęciach. Lubię wyprawiać się do Tajlandii, bo mają zawsze słońce, przyjazną wodę w oceanie, nieskończenie długie plaże i pyszne jedzenie smakujące mlekiem kokosowym. Genialne masażystki, najlepiej na plaży. No i ZŁOTO w Pałacu. Oczy bolą, ale od przepychu, nie ze zmęczenia… Miłej podróży!
No i smutna wiadomość na koniec. Roy Scheider nie żyje. Zmarł wczoraj. W listopadzie ubiegłego roku skończył 75 lat. „Szczęki” z 1975 roku mogę oglądać zawsze. Time…
No tak, ale żeby nie kończyć jednak smutno, to polecę Wam jeszcze Australię w TV. Macie kanał kuchnia.tv? Jeśli przegapiliście „Surfing po menu”, to nic straconego. Codziennie od 17.25 przez pół godziny gotują tam Anglik, Australijczyk i ewentualnie ten trzeci z Nowej Zelandii. Powtarzają te programy (4 serie) prawie w nieskończoność, ale są tak świetnie filmowane, że warto je zobaczyć nawet wiele razy. Byłem w prawie wszystkich tych miejscach, które pokazują w programie. Uwierzcie mi, wybrali najlepszy czas, aby je filmować. Zawsze pięknie, zawsze czysto, zawsze…



Grammy...Grammy...Grammy...Grammy...
Grammy...Grammy...Grammy...Grammy...
Grammy...Grammy...Grammy...Grammy...
Grammy...Grammy...Grammy...Grammy...
Grammy...Grammy...Grammy...Grammy...
Grammy...Grammy...Grammy...Grammy...

Pozostałe wpisy
» Górom... (2018-02-19, 19:54)
» Dzień radia... (2018-02-12, 19:54)
» Igrzyska... (2018-02-10, 19:54)
» Na pączka... (2018-02-08, 20:02)
» Pokora... (2018-02-05, 19:54)
» Dzień ciasta marchewkowego... (2018-02-03, 19:54)
» Remont trwa... (2018-02-01, 19:54)
» Siekorki... (2018-01-29, 19:54)
» A Foggy & Smoggy Day... (2018-01-27, 19:54)
» SJCafe17... (2018-01-25, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN