Australia z Jacob's Creek
Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…

Marek | Australia z Jacob's Creek | 2009-07-08, 15:52

środa, 8 lipca, godz. 17.00, na lotnisku w Sydney
Obudziłem się później niż zwykle. To był tydzień! Nigdy go nie zapomnę. Bardzo, bardzo intensywny. To widać na zdjęciach… Dziś pogoda pozwoliła mi zobaczyć Sydney jeszcze inaczej. I w słońcu, i w deszczu jednego dnia. Było jak zwykle pięknie. Ale i z przygodami. Remik odebrał mnie z hotelu jakoś tuż po 11. Szybki transfer do niego. Prawie pod domem, tuż przy targu rybnym, drogę zajechał nam „BARDZO DUŻY SAMOCHÓD”. W zasadzie taka laweta z kupą żelaza. Wymusił, potrącił, zniszczył nowy prawie samochód.


No przynajmniej jego lewą, znaczy moją, od pasażera stronę… Pierta miałem tylko przez chwilę, potem już byłem reporterem. I świadkiem! Nie było ofiar, samochód sam mógł odjechać z miejsca wypadku, nikt nie był pod wpływem alkoholu, ani narkotyków – w zasadzie nie było zdarzenia. „Pan zadzwoni do ubezpieczyciela”… i 3 młode policjantki odjechały. My też. Blisko stamtąd do Darling Harbour. Piękny spacer, cudne zdjęcia, bo te z chmurami zawsze są ciekawsze. Jakbym tutaj już kiedyś (czytaj: niedawno) był. Po deszczu nawet jakby czyściej? Lunch w WokStation. Kuchnia tajska… Pycha, ze słodkim posmakiem. Ja wybrałem Green Curry Chicken. Zawsze dobre…

Czas mija chyba trochę za szybko. Dopiero zaczynałem podróż, a już jestem po pierwszej części wyprawy. Australia z Jacob’s Creek jest fantastyczna i ma smak Shiraza i Chardonnay. Niektórzy twierdzą, że „Life Is A Cabernet”, ale smaki życia można zmieniać. „Z winem żyć piękniej!”. I tak niech zostanie. W zasadzie tego będę się trzymał. Przynajmniej do końca tej podróży. Siedzę przy wyjściu 53. Samolot do Hobart mam za 3 kwadranse. Piraci (Tasmania to wszak wyspa) będą czekali na lotnisku. Zacznie się „przygoda tasmańska”. No tak, obiecałem wysyłać kartki pocztowe. Tym, którzy lubią je tradycyjną pocztą dostawać. Na razie nie spełniłem obietnicy. Czas nie jest z gumy. W Hobart będzie zima i będę miał więcej czasu… Mam taką nadzieję! No to miłego… i do następnego...

p.s. z ceremonii pożegnalnej Michaela Jacksona widziałem tylko Steviego Wondera. Był wzruszający…

A tuś mi bratku! W samolocie też można przecież pisać. Jest 18.30. Za półtorej godziny lądujemy w Hobart. Pan Kapitan przed chwilą powiedział, że tam jest 7 stopni Celsjusza. No to już bliżej zimy. Lecę Airbusem A320. Bardzo wygodnie. Jak zwykle przed startem mnie „przygięło”. Pospałem z 10 minut. To dobrze, bo jak już nastąpi lądowanie, będzie długie nocne Polaków gadanie. Naturalnie przy wodzie… Co ja pisze?

Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…
Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…
Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…
Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…
Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…
Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…Australia z Jacob's Creek<br>Sydney, czyli czasem słońce, czasem deszcz…

Pozostałe wpisy
» Koperek do bigosu? (2018-01-20, 19:54)
» Komunikat... (2018-01-18, 19:54)
» Dolores... (2018-01-15, 19:54)
» Aspen, Colorado... (2018-01-13, 19:54)
» Wegetariańskie... (2018-01-11, 19:54)
» Słońce w Warszawie... (2018-01-08, 19:54)
» Król Jeden... (2018-01-06, 20:02)
» Australia... (2018-01-04, 19:54)
» Nowy Rok albo Top... (2018-01-01, 19:54)
» Sylwester... (2017-12-31, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN