Z dnia na dzień...

Marek | Blog Marka | 2008-11-17, 17:35

To jest życie. Lubię poniedziałki, bo lubię nowe otwarcia, nowe początki. Nowe jest ważne. Zadzwoniłem rano do fryzjera. Minęło chyba ze 6 tygodni od ostatniego cięcia. "Pan Grzegorz już u nas nie pracuje" powiedziała Miła Pani. To tak jak wcześniej Pani Ania, Pani Katarzynka, Pani Justyna... Zapisałem się na jutro. Na chybił trafił. Najwyżej nikt mnie nie pozna. I dobrze...

Kiedy byłem małym chłopcem, fryzjer to była katorga. Po pierwsze Tato nie pozwalał mi się strzyc z grzywką. Mogłem „na jasia”, czyli „na fajerkę”, czyli wyglądałem tak jak Jacek z „dobranocki” „Jacek i Agatka”. Dobrze, że nikt już tego nie pamięta. Ja chciałem mieć męską fryzurę, a nie chłopięcą… Dylematy, stresy, ogromne problemy chłopca ze szkoły podstawowej. No ale tak było i już! Na dodatek Pan Cajmer łapał mnie za ucho, żeby sobie ułatwić „golenie”. Bolało… Nie fizycznie, raczej psychicznie. Fryzjer był ostatecznością, kiedy już nie dało się od tego wykręcić. Poza tym modne były długie włosy na „bitelsa”. Bez szans. Wtedy dzieci nie miały nic do powiedzenia i nie potrzebna była nam żadna Super Niania. Byliśmy karni i grzeczni. To dlaczego to się tak bardzo zmieniło? A tego to ja już nie wiem. Wiem jedno, teraz rodzice na ogół rozpieszczają swoje pociechy. I dobrze. Niech mają bezstresowe dzieciństwo. Poza tym, że bałem się wizyt u fryzjera to nie bałem się niczego. Nawet chodzenia o zmroku na cmentarze. W Szadku to był raczej spacer, niż obowiązek. Dwa cmentarze miejskie są pięknie położone. Blisko stamtąd do lasu. Pięknego lasu. W tamtych czasach nikt tam nie zostawiał śmieci, starych pralek i lodówek. Lasy były pełne grzybów i jagód. Latem i jesienią, bo wtedy tylko chodziłem do lasu. Także pomarzyć, jak to kiedyś będę pracował w radiu. „Trudno nie wierzyć w nic”. Ja byłem tego pewien… I tak oto mamy dowód na to, że marzenia czasem się spełniają. Czasem…
Dziś w galerii znów Australia sprzed dokładnie roku. Nasz powrót z Wave Rock przez York do Perth. Koniec cudownej podróży jak z marzeń. Znowu marzenia. Wieczorami intensywnie myślę o tych miejscach, żeby mi się przyśniły. To nie działa. Przynajmniej u mnie. Nic to, zawsze mogę wrócić do zdjęć…
Radio Smooth Jazz Cafe gra od marca. Ciągle gra… No chyba, że czasem się rwie. Jak w życiu… Top 10 najchętniej słuchanych utworów w ubiegłym tygodniu jest prawie przypadkowy. Myślę, że tej stacji słuchają Państwo głównie w godzinach pracy. Komputer więc w zasadzie zadecydował o tej kolejności:

1. Jevetta Steele – Calling You
2. Oleta Adams – Get Here
3. Janusz Radek – Kiedy u… kochanie
4. William Joseph – Kashmir
5. Sade – Smooth Operator
6. George Michael – Roxanne
7. Peter Cincotti – He’s Watching
8. Michael McDonald – Enemy Within
9. Jason Mraz – I’m Yours
10. Beverley Craven - Love Scenes
No pięknie… Życzę dobrego odbioru. I pięknego tygodnia pełnego muzyki.

Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...
Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...
Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...
Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...
Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...Z dnia na dzień...

Pozostałe wpisy
» Lubię wracać... (2018-11-13, 19:54)
» Wolny dzień... (2018-11-12, 19:54)
» Taj Mahal... (2018-11-10, 19:54)
» Turnau... (2018-11-08, 19:54)
» Walls... (2018-11-05, 19:54)
» Lipcopad... (2018-11-03, 19:54)
» 7 lat temu... (2018-11-01, 19:54)
» Cukierek albo psikus? (2018-10-31, 19:54)
» Rocky Mountain High... (2018-10-30, 19:54)
» Czas zimowy... (2018-10-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN