Olivia...

Marek | Blog Marka | 2014-02-25, 19:54

Olivia Newton John. Pierwszy raz musiałem usłyszeć Ją w piosence "If Not For You". Był rok 1971, a ja słuchałem American Top 40 prezentowanej przez Casey Kasema. I marzyłem, żeby za jakiś czas poprowadzić w radiu listę przebojów. 11 lat później... "If Not For You" napisał Bob Dylan, a na płycie "All Things Must Pass" zaśpiewał ją także George Harrison. Następną piosenkę Olivii "Banks Of The Ohio" usłyszałem pewnie w Radiokurierze...





Była wtedy blisko muzyki country. Także w piosence "Take Me Home Country Roads" napisanej przez Johna Denvera. Zaśpiewała także chórek w jego "Fly Away", tego wcześniej nie wiedziałem. Ile to się człowiek może dowiedzieć z wikipedii. Jak dobrze, że jest... W 1974 roku reprezentowała Wielką Brytanię w Eurovision Song Contest śpiewając "Long Live Love". Nie mogła wygrać, bo to był rok ABBY. Zajęła 4 miejsce. Jak pisze, nie lubiła tej piosenki, ale to szanowna publiczność zdecydowała, którą z 6 propozycji miała zaśpiewać w konkursie. Taki los... W tym samym roku zaśpiewała swój pierwszy numer jeden w Billboardzie "I Honestly Love You". To był hit! Zaśpiewał go także Bobby Vinton, trochę po polsku "jest prawde, ja cie kochom". Tak śpiewał, jak bumcykcyk! W 1981 roku jej "Physical" spędził na topie American Top 40 aż 10 tygodni. Pamiętam, że nie przepadałem wtedy za nią, bo na 2 była ciągle "Waiting For A Girl Like You" grupy Foreigner. To była moja faworytka. Nigdy nie dotarła do pierwszego... Ale już o tym prawie nie pamiętam. Dziesięć lat później Olivia walczyła z rakiem piersi. Wygrała. Od kiedy latam do Australii, to kupuję wszystkie Jej płyty. Mam tego z dziesięć sztuk. Same dobre wspomnienia. Wspaniała kobieta. Czy muszę dodawać, że dziś słucham jak śpiewa? "Xanadu", wcześniej "Grease". Ponad 100 milionów płyt sprzedanych na całym świecie. Piękna kariera. Na dodatek Olivia lubi wino australijskie! I je poleca. A ja właśnie wczoraj zniszczyłem ostatnią butelkę z zapasów...
Wino na wczoraj: Olivia, Coonawarra Cabernet Sauvingnon 2005, Victoria, Australia. I stąd to dzisiejsze wspominanie Olivii... Pamiętam, że Chardonnay był jeszcze bardziej zjawiskowy, bo miodny. Ale to było dawno, dawno temu.

Olivia...Olivia...Olivia...Olivia...
Olivia...Olivia...Olivia...Olivia...
Olivia...Olivia...Olivia...Olivia...
Olivia...Olivia...Olivia...Olivia...
Olivia...Olivia...Olivia...Olivia...
Olivia...Olivia...Olivia...Olivia...
Olivia...Olivia...Olivia...Olivia...
Olivia...Olivia...Olivia...Olivia...
Olivia...Olivia...Olivia...Olivia...

Pozostałe wpisy
» Pierwszy śnieg... (2017-11-20, 19:54)
» Alone... (2017-11-18, 20:22)
» Liście zabrał wiatr... (2017-11-16, 19:54)
» Monument Valley... (2017-11-13, 19:54)
» Do 3 razy... (2017-11-11, 19:54)
» Dzień Jeża... (2017-11-10, 19:54)
» Po drodze... (2017-11-04, 19:54)
» Freedom... (2017-11-02, 19:54)
» Widokówki... (2017-10-30, 19:54)
» Zapatrzenie... (2017-10-28, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN