Dywan...

Marek | Blog Marka | 2015-03-18, 19:54

Urlop. Miła sprawa. Zaniosłem dziś dywan do prania. Pani w pralni powiedziała, że najlepiej przynieść go w środę. Na następny czwartek bedzie czysty. Korzystam z tej pralni od 22 lat. Nie tylko dlatego, że mają dewizę "pierzemy wszystko oprócz twoich pieniedzy". Kiedy zwinąłem dywan, mój pokój wygląda jak 22 lata temu, kiedy tutaj wszedłem pierwszy raz. To było w maju... Wszedłem i od razu zostałem na noc. Bez mebli...




Materac dmuchany. Ale małe radio grało. Stoi zresztą do dziś. Radiomagnetofon na kasety. Unitra na licencji Grundiga. Dobrze, że w międzyczasie nie wyrzuciłem go na śmietnik. Teraz jest vintage? Raczej ładnym wspomnieniem. Bo ja się niestety przywiązuję do rzeczy. Chyba mam to po Tacie. Odszedł dwadzieścia dwa lata temu… Ja byłem przed czterdziestką. Było nieźle. Prawie całe życie przede mną. Tak myślałem. Nie przewidywałem chyba, że w 2015 świat zwariuje. No trudno. Po prostu zajmuję się swoim i nie oglądam wiadomości…
Dostałem dziś album Engelberta Humperdincka „Engelbert Calling”. Jak to, to On ciągle nagrywa? Pomyślałem. A potem sprawdziłem. Cały czas pracuje. Od prawie 60 lat. Nagrywa kolejne płyty, wydaje kolejne single. Tyle, że świat już o nim prawie nie pamięta. Prawie… Największe przeboje wylansował pod koniec lat 60 ubiegłego wieku. Wspominałem tutaj nie tak dawno „The Way It Used To Be”. Posłuchałem obu płyt z nowego zestawu, a teraz słucham starych hitów Artysty. Cudowna podróż! Trzy lata temu Engelbert reprezentował Wielką Brytanię w konkursie piosenki Eurowizji. Zajął przedostatnie miejsce… Ale świat znów sobie o Nim przypomniał. Pewnie stąd te nowe nagrania. Duety. Także z eurowizyjnymi Brytyjczykami: Olivią Newton John, Lulu i Cliffem Richardem. Nie wszystkie dobre, niestety. Ale to tylko moje zdanie. Ktoś życzliwy powinien mu podpowiedzieć, żeby skrócił całość do jednej płyty. Dałoby się wybrać kilkanaście niezłych kawałków. Największe wrażenie zrobił na mnie duet z Neilem Sedaką. I tę piosenkę na pewno zagram… po urlopie.
Zdjęcia na dziś: ten sam dzień co ostatnio, znaczy 17 sierpnia 2014 roku. Łódką po Ord River do Lake Kununurra.

Dywan...Dywan...Dywan...Dywan...
Dywan...Dywan...Dywan...Dywan...
Dywan...Dywan...Dywan...Dywan...
Dywan...Dywan...Dywan...Dywan...
Dywan...Dywan...Dywan...Dywan...
Dywan...Dywan...Dywan...Dywan...
Dywan...Dywan...Dywan...Dywan...
Dywan...Dywan...Dywan...Dywan...
Dywan...Dywan...Dywan...Dywan...

Pozostałe wpisy
» All Things Must Pass... (2017-07-27, 19:54)
» Badach... (2017-07-24, 19:54)
» Poranne ptaszki... (2017-07-22, 19:54)
» Grzybobranie... (2017-07-20, 19:54)
» Komputery... (2017-07-17, 19:54)
» Radio California... (2017-07-15, 19:54)
» Bonifacio... (2017-07-13, 19:54)
» Deszczowy lipiec... (2017-07-11, 19:54)
» Zielona godzina... (2017-07-08, 19:54)
» Sopot trzeci raz... (2017-07-06, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN