Varanasi - dzień drugi...

Marek | Blog Marka | 2011-11-22, 21:21

Obiecałem wrócić do tematu. To jestem. Cztery dni w takim miejscu? Tak nam wyszło. Dziś już oczywiście inaczej na to patrzę. Ja wiedziałem, że tak będzie! Dziś dzień, jak każdy inny. Ale zawsze jednak niepowtarzalny. Fryzjer, zakupy na bazarku. Woda lekko gazowana. Nie mogę się odzwyczaić. I nie jest mi z tym źle. Czy ktoś z czytelników wie, czy jest jeszcze w naszym kraju produkowany sok pomidorowo ogórkowy. Z ogórkami kiszonymi. Był pyszny...


Varanasi, straszne miasto. Prawie niczego jednak nie pamiętałem. A może teraz patrzę innym okiem? Trzy dni w piekle. Pirat mówi, że nawet na samym dnie piekła. Gunia mówi, że Indie nie są dla wszystkich. Ma rację... Po drodze jednak widzimy bardzo wielu Polaków, na ogół bardzo zadowolonych z podróży. Chyba trzeba się poddać nastrojowi. Wtedy łatwiej. Turystów ze świata też jest wielu, bardzo wielu. Do Indii przylatują specyficzni ludzie. To widać na pierwszy rzut oka. Co ich tutaj gna? Photo opportunity. Nie tylko. Incredible India. To jest hasło reklamowe, ale także prawda. W żadnym innym miejscu na świecie, jakie widziałem nie nie tak jak tutaj. I nawet nie potrafię powiedzieć dlaczego. This is India!
Matka Ganges. Święta rzeka. Musi być święta, bo jak inaczej wytłumaczyć to, że mimo wrzucania do niej prochów milionów spalonych ciał ludzkich, mimo zanieczyszczania jej od stuleci wszystkim, co truje, rzeka jest przyjazna Hindusom. Kąpią się w niej każdego dnia dwukrotnie. Piją z niej wodę. Łapią ryby. I na dodatek je jedzą. A przecież ryby zjadają resztki niedopalonych ciał. Koło się zamyka. Nie wszystkie ciała można spalić. Kobieta w ciąży, człowiek ukąszony przez węża, okaleczony, bez reki albo nogi – nie. Wtedy ciało przywiązuje się do kamienia, niebieska łódź zabiera je na środek rzeki, asystująca rodzina spycha ciało do Gangesu. W tym miejscu rzeka ma kilkanaście metrów głębokości. Palenie ciał w Varanasi nad rzeką trwa 24 godziny na dobę.
Wczoraj mieliśmy poranną boat on the river. Znowu trzeba było wstać o 5 rano. Nic to, już się przyzwyczaiłem. Ciągle jednak „licho nie śpi”. Poprzedniego wieczora coś musiałem zjeść nie tak. Noc minęła mi głównie na odwiedzaniu ubikolka. Thanks for sharing!!! Bylem pewien, że rano nie dźwignę. A jednak człowiek może wiele. Połknąłem 4 tabletki na "wszystko". Miało pomóc. Niestety połknąłem je na pusty żołądek. Nie zniósł tego. Gdy już byłem na łodzi, złapało mnie i „połączyłem się z Gangą”. Pomogło... już potem było tylko lepiej. A, to tylko taka mała przygoda jednego dnia wycieczki. Potem pojechaliśmy kupować jedwab. Było z podniżkami, bo Gunia świetnie się targuje, a poza tym chcieli nam sprzedać, bo było przed świętem Divali. Kupowało całe miasto! Powrót do hotelu zamiast kwadransa trwał o godzinę dłużej. Na dodatek w naszej Tacie wysiadła klima. Znowu piekło. Znowu daliśmy radę. Schłodzone piwo Kingfisher smakuje wtedy jeszcze lepiej...
Divali. Święto. Pobudka tym razem o 6. Herbata na śniadanie. Droga do Khajuraho okropna. 400 kilometrów. Znowu dzień jazdy.
Napisane 25 października 2011

tak było...

Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...
Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...
Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...
Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...
Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...
Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...
Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...
Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...
Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...Varanasi - dzień drugi...

Pozostałe wpisy
» Eliane Elias... (2017-04-22, 20:20)
» Biblioteka... (2017-04-20, 19:54)
» Stolica Australii... (2017-04-18, 20:20)
» Wielki Piątek... (2017-04-14, 19:54)
» Trzy tygodnie temu... (2017-04-13, 20:02)
» Deszczowa środa... (2017-04-12, 19:54)
» Zalatany... (2017-04-10, 19:54)
» Pięć razy śledź... (2017-04-03, 19:54)
» 55 (2017-04-01, 20:20)
» Sting, hiacynty i storczyki... (2017-03-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN