Puste ulice...

Marek | Blog Marka | 2016-06-21, 19:54

Bo nasi grają. A ja właśnie zrobiłem kroki. Wszystkie małe sklepy, które mijałem po drodze się zamykały. Nic się nie stało! A kiedy Pan Błaszczykowski huknął w 54 minucie, to całe moje osiedle dało znać, że widzi to! Dobrze, że huknął (pięknie zresztą), bo pierwsza połowa meczu była chyba jakaś taka nudna? Na szczęście ja się na tym niespecjalnie znam. Ot, oglądam. "Co innego widzisz, czego innego słuchasz". To właśnie ja dzisiaj...




Przecież w razie strzelenia następnej bramki, moje osiedle da mi znać. A ja sobie słucham płyty „Inner Back Home” Bruno Mullera. Smooth jazz po niemiecku? No trochę tak. Bruno jest gitarzystą, a na płytę zaprosił między innymi Franka McComba i Till’a Bronnera. Nieźle graja i śpiewają. Moim faworytem jest jak na razie „Maxine” napisana przez Donalda Fagena, a tutaj zaśpiewana przez Till’a. Ładnie… Bo piosenka jest po prostu piękna. Będę grał w radiu. Prezenter lubi czasem dostać w prezencie od Słuchacza coś, do czego pewnie nigdy by nie dotarł. Dziękuję Panie Piotrze i proszę o jeszcze.
Wino na dziś: za naszych w meczu z Ukrainą. Chris Hill z Barossa, Shiraz z 2014. Już o nim wspominałem. Znowu dobre…
Zdjęcia na dziś: niedziela w kurorcie. Sopot, 19 czerwca 2016. Na śniadanie jajecznica. Bo lubię. Potem idziemy na molo. Takie padło hasło. Ja bardzo chętnie. Jaka piękna ta pogoda. Kawa na trzonie molo. Pycha… O 12 mamy być w Teatrze na Plaży, bo Artur wystąpi… Oj, wystąpił. Jak zwykle dobrze. Ludzkość Go kocha. To widać… Szybko na lunch u Izata. Najstarszy kebab w Sopocie. Pycha… Lubię tam wracać. Dobra, pora jechać do Warszawy. Nie lubię pożegnań. Jak dobrze, że są A1 i A2. Szast prast i po wszystkiem! Tak było i tym razem. Cudownie, ale intensywnie. No i dwie noce na zbyt miękkim łóżku. To już nie dla mnie. W niedzielę tuż przed wyjazdem poszedłem kupić rybę. Sylwia usłyszała rozmowę dwóch tamtejszych. „Patrz, ten siwy. No jak on się nazywa? To ten, który prowadzi Listę Tysiąclecia”. Ładne. Nazywam się Mieszko, Mieszko Pierwszy…
Nie pomogły dodatkowe minuty. Ale i tak wygrali. Nasi! Jest radość…

Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...
Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...
Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...
Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...
Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...
Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...
Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...
Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...
Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...Puste ulice...

Pozostałe wpisy
» Eliane Elias... (2017-04-22, 20:20)
» Biblioteka... (2017-04-20, 19:54)
» Stolica Australii... (2017-04-18, 20:20)
» Wielki Piątek... (2017-04-14, 19:54)
» Trzy tygodnie temu... (2017-04-13, 20:02)
» Deszczowa środa... (2017-04-12, 19:54)
» Zalatany... (2017-04-10, 19:54)
» Pięć razy śledź... (2017-04-03, 19:54)
» 55 (2017-04-01, 20:20)
» Sting, hiacynty i storczyki... (2017-03-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN