Bonusik...

Marek | Blog Marka | 2011-07-03, 18:18

Dzień w domu. Zamiast 7 godzin w samochodzie zapłakanym deszczem i 3 godzin z Rodziną, wolałem jednak leniwą niedzielę z posypianiem co jakiś czas. A miedzy snami - zdjęcia. Takie, żeby nie patrzeć na niebo za oknem. Padło na Uluru i Kata Tjuta. Marzec 2006 roku. Moja pierwsza jesień na Antypodach. Poza tym Australia na urodziny. Kto by nie chciał? To było 5 lat temu...


4 marca byłem na Biegu Piastów w Jakuszycach. 8 marca leciałem do Sydney. Tym razem przez Wiedeń i Kuala Lumpur. Burza nad Indiami. Waliło piorunami, ale pod nami. Turbulencje nad Australią. 9 marca wylądowałem w Sydney. O 17.07 już byłem po odprawie. Szast prast! Dotkliwy brak Guni na lotnisku. Źle wyliczyliśmy, była pewna, że przylatuję następnego dnia. Ale już zaraz potem wszystko było jak w zegarku. Kolacja powitalna u Wietnamczyka. Na pewno zamówiłem kurczaka w zielonym curry. Pycha... Kolejna podróż po Australii intensywna, ale jak zwykle cudowna. Blue Mountains z Pirackim. Uluru i Kata Tjuta z Gunią. To Gunia strzeliła zdjęcia, które dziś pokazuję. Aparatem na kliszę. To widać... Po powrocie do Sydney już tylko pożegnanie z Piratami i Melbourne u Anki i Edka. Stamtąd Warrnambool pierwszy raz. W drodze powrotnej Great Ocean Road i 12 Apostołów. Powrót do kraju z Melbourne przez Singapur i Wiedeń. 31 marca już w domu...
Taka podróż. Wróciłem w sam raz na 44 urodziny Trójki.
A dzisiaj? Zobaczyłem w telewizji film dokumentalny o Billie Holiday. Posłuchałem "Lady In Satin". "I'm A Fool To Want You" jak zwykle zrobiła niesamowite wrażenie. Nie tak dawno się dowiedziałem z innego dokumentalnego filmu, że to piosenka o miłości Avy Gardner i Franka Sinatry... Potem sięgnąłem po "Standing On The Rooftop" Madeleine Peyroux. Ciągle jakoś nie mogę "odkryć" tego albumu, ale będę próbował.
Wieczorem odkorkuję ostatnią butelkę Normans Chais Clarendon McLaren Vale Shiraz 2006 i zobaczę "Ostatni brzeg", bo to o końcu świata w Australii.
Czy to coś znaczy PanieDoctorze? Tak, tylko to, że rano zastępstwo za kolegę na urlopie, znaczy tuBaron, tuBarek, tuMarek. Zapraszam do Trójki tuż po porannej audycji...

Bonusik...Bonusik...Bonusik...Bonusik...
Bonusik...Bonusik...Bonusik...Bonusik...
Bonusik...Bonusik...Bonusik...Bonusik...
Bonusik...Bonusik...Bonusik...Bonusik...
Bonusik...Bonusik...Bonusik...Bonusik...
Bonusik...Bonusik...Bonusik...Bonusik...
Bonusik...Bonusik...Bonusik...Bonusik...
Bonusik...Bonusik...Bonusik...Bonusik...

Pozostałe wpisy
» Wyrwane kartki... (2017-04-24, 20:20)
» Eliane Elias... (2017-04-22, 20:20)
» Biblioteka... (2017-04-20, 19:54)
» Stolica Australii... (2017-04-18, 20:20)
» Wielki Piątek... (2017-04-14, 19:54)
» Trzy tygodnie temu... (2017-04-13, 20:02)
» Deszczowa środa... (2017-04-12, 19:54)
» Zalatany... (2017-04-10, 19:54)
» Pięć razy śledź... (2017-04-03, 19:54)
» 55 (2017-04-01, 20:20)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN