Hobart...

Marek | Blog Marka | 2016-08-11, 19:54

Znaczy jedno z moich miejsc ulubionych. Dziś zdjęcia z 26 lipca 2014 roku. Musiała być sobota, bo byliśmy na Salamanca Market. Długi, ale piękny dzień to był. A w Rio mamy następne medale. My wszyscy Polacy je mamy? Jeśli jest sukces, podpisujemy się pod nim chętnie. I dobrze... Każdy chce odnieść sukces. A na Igrzyskach Olimpijskich liczy się każdy medal. Jak dobrze, że mamy 3, bo już się bałem, że zostaniemy z jednym. Optymista?




No i chciałem zauważyć, że brąz zdobyliśmy w czasie Tonacji Trójki, a złoto tuż potem! Trochę się pogubiłem w programem audycji, ale w tych dniach sport jest najważniejszy. Jutro rano elpetrójka i będę namawiał do glosowania Na Listę Trójki. A poza tym jutro urodziny Tanity, Pata, Marka K. Ładnie grać…

BRUDNOPIS

W Hobart na Tasmanii w każdą sobotę odbywa się Salamanca Market. Ten targ uliczny słynny jest na cały świat… Zainaugurowano go w styczniu 1972 roku. Wtedy było na Salamanca Place 12 straganów. Teraz każdej soboty jest tam ponad 300 stoisk. Targ odwiedzają dziesiątki tysięcy turystów. Można tam kupić przede wszystkim wyroby lokalne. Ugg boots, skarpety, rękawiczki, miód (w tym najlepszy na świecie Letherwood, rzemienicowy). Dużo wyrobów z ichniego drewna. Piękne przydasie z Huon Pine, Sassafras, Myrtle. Można kupić wino, whisky, oliwę. Cuda wianki. Można też kupić… kapelusze. Takie duże i małe. Typowa Australia. Kiedy byłem w Hobart drugi raz, w styczniu 2001 roku chodziłem po Salamance, aż tu nagle słyszę język polski: „chodźcie do tego Polaka, który sprzedaje tutaj kapelusze”. Poszedłem tuż za wycieczką rodaków. Patrzę – rzeczywiście, sprzedawca mówi do nich po polsku. No, ale nie będę robił wioski. Zobaczyłem i wróciłem do innych zakupów. Mam stamtąd sporą kolekcję do niczego mi nie potrzebnych rzeczy… Ale każda jest wspomnieniem. Następnego dnia rano pojechałem na Mount Wellington, stamtąd widać całe miasto jak na dłoni. W drodze powrotnej kierowca busa wyrzucił mnie w porcie. Taki widok zobaczyłem, jak na załączonym zdjęciu. Zakochać się w Hobart… Nagle widzę naszego rodaka z kapeluszami. Dwa, trzy stragany ustawione w porcie. Podszedłem. Był sam. Niedziela koło południa, mały ruch w interesie. Coś czytał, a ja powiedziałem: „to co tak Pan na końcu świata sprzedaje te kapelusze?”. Podniósł wzrok i powiedział: „Pan Marek, poznaję pański głos. Kiedy mieszkałem w Polsce słuchałem Pana audycji w Trójce!. Mam na imię Jacek”. No i zostaliśmy kolegami. Na starganie obok Ojciec Jacka sprzedawał paski skórzane. Spotkaliśmy się jeszcze tego wieczora na „długich Polaków rozmowach”. Ja bym wolał wino, ale rozmowa się toczyła przy lokalnej whisky. Też dobrze, ale głowa następnego dnia bolała. A ja już wracałem na kontynent, do Sydney. W dniu odlotu kupiłem sobie Sherbet Greatest Hits z piosenką „Howzat”. Z Jackiem widuję się zawsze, kiedy odwiedzam Hobart. Gunia i Pirat też go poznali. Mówimy o Jacku – Kapelusznik. Jacek wędzi najlepszego pstrąga, jakiego jadłem. Ryba ma kolor łososia i tak też smakuje…

A ten dzisiejszy „Howzat” w Tonacji to z płyty zakupionej w Hobart. Tak się ułożyło.
Wino na dziś: dziś to jednak Chris Hausler Barossa Shiraz 2013, South Australia.
Muzyka na dziś: Beth Hart „Fire On The Floor”. Nowość! Pięknie bluesuje, jak zwykle zresztą. Ze wskazaniem na piosenkę tytułową…
Jakoś jakby mam ostatnio znacznie mniej czasu. Nie zdążam… Muszę to wszystko sobie poukładać. Kompot z wiśni i jabłek, plus 3 śliwki. Słodzony ksylitolem. Jak mogłem zapomnieć o kompocie przez tyle lat?

Hobart...Hobart...Hobart...Hobart...
Hobart...Hobart...Hobart...Hobart...
Hobart...Hobart...Hobart...Hobart...
Hobart...Hobart...Hobart...Hobart...
Hobart...Hobart...Hobart...Hobart...
Hobart...Hobart...Hobart...Hobart...
Hobart...Hobart...Hobart...Hobart...
Hobart...Hobart...Hobart...Hobart...
Hobart...Hobart...Hobart...Hobart...

Pozostałe wpisy
» Badach... (2017-07-24, 19:54)
» Poranne ptaszki... (2017-07-22, 19:54)
» Grzybobranie... (2017-07-20, 19:54)
» Komputery... (2017-07-17, 19:54)
» Radio California... (2017-07-15, 19:54)
» Bonifacio... (2017-07-13, 19:54)
» Deszczowy lipiec... (2017-07-11, 19:54)
» Zielona godzina... (2017-07-08, 19:54)
» Sopot trzeci raz... (2017-07-06, 19:54)
» Słoneczny Sopot... (2017-07-04, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN