Dwa tygodnie przed świętami...

Marek | Blog Marka | 2009-12-10, 19:19

O, jak miło! Znowu jestem... Jesieniozima nie działa na mnie za dobrze, czasami zanikam. Ale jakoś zaraz potem się pojawiam. Nie będę poruszał najważniejszych tematów, bo staram się od nich uciekać. I tak całe życie. Nic to, najważniejsze zdrowie. Przeziębienie mija mi, a nawet już minęło. W samą porę przed sobotnio niedzielnymi mrozami. Ciekawe, czy prognoza pogody się sprawdzi...

Słońca brak, a więc dziś na zdjęciach plaża w Broome. Lipcowa plaża…


Miałem sen. Świat był piękny, kolorowy. Ludzie szczęśliwi. I dlatego nie zazdrościli innym, nie byli dla siebie wilkami. Ja w tym śnie wiedziałem, że jestem z innej rzeczywistości. Zawsze tak mam… Cieszyłem się chwilą. Nie chciałem się obudzić. A to rzadkość, bo jednak najczęściej bardzo chcę wrócić do siebie. Chcę się obudzić. Byłem gdzieś daleko, na wycieczce w „zamorskich krajach”. Właśnie ze znajomymi zmienialiśmy jej przebieg. Mieliśmy wracać przez Indie. Ja chętnie… Większość też była za Indiami. To jeszcze tylko pójdziemy na wcześniej umówione spotkanie, zjemy lokalne przysmaki. Wyglądały tak trochę jak kotlety ze schabu z nadzieniem z pasztetu (ostatni program Pana Karola). Pięknie pachniały. Wokół cudowne okoliczności przyrody. Spróbowałem swojego „wieśmaka”. Odłożyłem go, bo było jakoś dziwnie. Z przerażeniem zobaczyłem, że „mięsko odpełzło”. Czy to coś znaczy Panie Doctorze?

Miewam sny pełnometrażowe. Budzę się, zasypiam znów i śni mi się dalej ta sama historia. Czasem piękna, czasem nie. Nie przeszkadza mi to… Pamiętam sny nawet sprzed wielu lat. Najczęściej te piękne, barwne. Często jednak także koszmarne. Na przykład o tym, że nie mogę znaleźć samochodu. Przecież gdzieś go zaparkowałem!
Kiedyś często śniłem, że latam, a raczej fruwam. Odpycham się ramionami i wzlatuję w powietrze. Sen bezcenny… Już MISIE nie zdarza. Śnić o lataniu, znaczy rosnąć. Ja już nie rosnę. Raczej się kurcze kurczę.


Dziś na obiad pałka z kurczaka w rosole. Do tego warzywa. Bez ziemniaków. Pycha…

Broome. Niezwykłe miejsce. Zostawiłem tam serce i polara z nadrukiem „On A Day Like Today” Bryana Adamsa. Dwa dni były takie, jak widać na obrazkach. Dwa różne zachody słońca. Dziś pierwszy. W niedzielę pokażę drugi…
Pozdrowienia & życzenia. Za 14 dni Wigilia!

Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...
Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...
Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...
Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...
Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...
Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...Dwa tygodnie przed świętami...

Pozostałe wpisy
» Poranne ptaszki... (2017-07-22, 19:54)
» Grzybobranie... (2017-07-20, 19:54)
» Komputery... (2017-07-17, 19:54)
» Radio California... (2017-07-15, 19:54)
» Bonifacio... (2017-07-13, 19:54)
» Deszczowy lipiec... (2017-07-11, 19:54)
» Zielona godzina... (2017-07-08, 19:54)
» Sopot trzeci raz... (2017-07-06, 19:54)
» Słoneczny Sopot... (2017-07-04, 19:54)
» Sopot bez słońca... (2017-07-03, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN