Astronomiczna...

Marek | Blog Marka | 2015-12-22, 19:54

Zima przywitała nas dziś pięknym dniem. Słońce, długie cienie i 10 stopni Celsjusza. Jestem na urlopie. Dziś i jutro. Odbieram zaległy. Jeśli nie odbiorę do końca roku - przepadnie. A koniec roku blisko. Więc odbieram... Miałem dzień dla siebie. Fryzjer i takie tam. Kiedyś trzeba. I słucham dużo muzyki. Dziś wybrałem ścieżkę z filmu "Ekscentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy". Czuję się tak, jak w starym kinie. Lubię takie klimaty...




Prawie jak orkiestra Glenna Millera. A nawet lepiej… Koniecznie proszę posłuchać. Sonia Bohosiewicz świetnie śpiewa, Maciej Stuhr świetnie śpiewa. Big Collective Band pod Wiesławem Pieregorólką – świetnie gra! Wiadomo, nasi jazzmani – najlepsi na świecie. Nie będę wymieniał nazwisk, żeby nikogo nie pominąć…
Wracam do Bożego Narodzenia. Nigdy nie lubiłem Drugiego Dnia Świąt. Nie było już dnia następnego. Ten następny to już szkoła. Potem studia. To prawie tak, jak nie lubię niedzieli, a uwielbiam sobotę. Sobota to szansa na niedzielę. A niedziela? Tutaj też się zmieniło, bo jednak jakoś polubiłem poniedziałki. W tym roku lubię Drugi Dzień Świąt, bo to będzie sobota. Poszerzona Markomania. I jednak „piosenki z dzwoneczkami”. Takie, jakie moim zdaniem można prezentować tylko podczas świąt. Zobaczymy, jak się uda. Drugi Dzień Świąt to także „dojadanie” tego, co zostało w kuchni. Ale to akurat uwielbiałem, zawsze licząc, że nie poszła w Wigilię cała grzybowa. W tamtych czasach na choince wieszaliśmy jabłka, cukierki czekoladowe („mieszanka wedlowska”, zawsze najbardziej lubiłem Pierroty), orzechy włoskie i laskowe w małych koszyczkach, sople cukierkowe. Jakoś dziwnym trafem po kilku dniach jabłka znikały, koszyczki były puste, a po cukierkach wisiały ładnie uformowane papierki. To jak nic Mikołaj. W końcu Jemu też się coś należało. W dzieciństwie lubiłem słodycze. Chyba dlatego moje mleczaki były takie dziurawe. Szczęśliwie to mi minęło. Teraz zjem śliwkę w czekoladzie, ale chętniej jednak śledzia. Obiecałem ostatnio przepis na kapustę z grzybami i grochem. Przepis jest prosty jak sznurek. Pół głowy kapusty włoskiej. Pół kilograma kiszonej. Pomidory z puszki. Groch biały z puszki. Dwie duże cebule szklimy na maśle klarowanym (może być olej rzepakowy). Kapusta włoska jako pierwsza, ja podlewam wodą, albo rosołem, jeśli akurat mam na stanie. Kiedy zmięknie, robi się miejsce na kiszoną. Dużo grzybów suszonych. Ja mam je z Lipia. Pomidory i groch zaraz potem. Przyprawy? Dużo pieprzu, sól himalajska, kilka listków bobkowych. Kminek! Koniecznie, bo dobrze robi i świetnie tutaj smakuje. To chyba tyle. Wychodzi cały garnek. Będę jadł jeszcze po świętach… Smacznego. Zdrowia i radości, bo pojawię się tutaj w sobotę, prawie po Świętach. Zadanie na najbliższe dni? Proszę oddać głosy na Top Wszech Czasów. Do poniedziałku! Poproszę też o sygnał, że ktoś to czyta, bo nie widzę…

Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...
Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...
Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...
Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...
Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...
Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...
Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...
Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...
Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...Astronomiczna...

Pozostałe wpisy
» Wyrwane kartki... (2017-04-24, 20:20)
» Eliane Elias... (2017-04-22, 20:20)
» Biblioteka... (2017-04-20, 19:54)
» Stolica Australii... (2017-04-18, 20:20)
» Wielki Piątek... (2017-04-14, 19:54)
» Trzy tygodnie temu... (2017-04-13, 20:02)
» Deszczowa środa... (2017-04-12, 19:54)
» Zalatany... (2017-04-10, 19:54)
» Pięć razy śledź... (2017-04-03, 19:54)
» 55 (2017-04-01, 20:20)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN