Miejsca ulubione...

Marek | Blog Marka | 2012-11-22, 20:02

Ostatniej nocy położyłem aparat fotograficzny przy łóżku. Przydał się. Tym razem nie zawodził. Byłem znowu w Ayers Rock Resort. Wybieraliśmy się rankiem do Uluru. Obejście góry dookoła. Potem Olgas. Valley Of The Winds była otwarta. Musiało nie być aż tak gorąco, choć na zdjęciach widać upał. Marzenia. "Senne wędrówki". Tęsknota? Może tak... W ostatnim programie "Tonacji Premium" pokazałem "Hotel California", ależ to gra!




Dziś zagrałem "Year Of The Cat". Tym razem nie było jobów, że znowu. Nic na to nie poradzę, że lubię słuchać piosenek, które mi się podobają. Przenoszą mnie w tamten czas. Tak, jakby tamten był jedyny i najlepszy. Nie był, ale muzyka potrafi zdziałać cuda. Znaczy był jednak lepszy...
Dzisiaj kolejna rocznica śmierci Michaela Hutchence. To było już 15 lat temu. Michael miał 37 lat. Powiesił się w pokoju hotelowym. Znam ten hotel. Z widokiem na Opera House i Harbour Bridge. Sydney... Z Dulwich Hill pojadę pociągiem do Circular Quay. Jakieś 30 minut jazdy. Odliczam stacje. Zapadam w letarg, jak cała reszta pasażerów. O czym myślę? O nich. Jak żyją, gdzie mieszkają, co jest dla nich ważne. Myśli ulatują, kiedy dojeżdżamy do stacji końcowej. Prawie wszyscy wysiadają, ale pociąg jedzie dalej. Ten pociąg ciągle jedzie... A ja już na miejscu. Najpierw pójdę pod Operę. Spacer do parku? Chyba nie tym razem. Wrócę i przez port, obok restauracji Doyles (to stąd w marcu 2007 roku poprowadziłem Listę Przebojów Programu Trzeciego) dojdę do hotelu. W kawiarni z widokiem na Operę poproszę o kawę i dużo lekko gazowanej z lodem, cytryną i miętą. Posiedzieć kwadrans, może pół godziny. Przyjemny chłód. Dlaczego odebrał sobie życie? Młody, zdolny, przystojny, bogaty, bardzo bogaty, szczęśliwy... No właśnie, czy był szczęśliwy? Tego nie wie nikt. "Never Tear Us Apart". Klip nakręcony na cmentarzu w Pradze. Czeskiej Pradze. Taki miał pomysł... Najstarszy pub w Sydney jest tuż obok. Gdybym miał ochotę na dobre piwo. Docklands kilka minut stąd. Tak, tam zjem lunch w jednej z nowoczesnych restauracji. Włoska jest OK. Czas... Wrócę do parku. Posiedzę na ulubionej ławeczce. To ta obok kwitnącej jakarandy. Pani obok maluje obraz. Brudasy sprzątają w zaroślach. Chyba pora wracać do Pirackich... No tak, ale Oni już tutaj nie mieszkają. Przenieśli się do Hobart. Tylko skąd ja o tym mogłem wiedzieć we śnie?
Zdjęcia Gunia & Me. Uluru, Kata Tjuta 2006

Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione...
Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione...
Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione...
Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione...
Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione...
Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione...
Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione...
Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione... Miejsca ulubione...

Pozostałe wpisy
» Eliane Elias... (2017-04-22, 20:20)
» Biblioteka... (2017-04-20, 19:54)
» Stolica Australii... (2017-04-18, 20:20)
» Wielki Piątek... (2017-04-14, 19:54)
» Trzy tygodnie temu... (2017-04-13, 20:02)
» Deszczowa środa... (2017-04-12, 19:54)
» Zalatany... (2017-04-10, 19:54)
» Pięć razy śledź... (2017-04-03, 19:54)
» 55 (2017-04-01, 20:20)
» Sting, hiacynty i storczyki... (2017-03-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN