Zielono mi...

Marek | Blog Marka | 2017-01-05, 20:17

Trochę niebiesko. Samochód dziś pokazał minus 8. Jutro ma być dwa mniej. I dobrze! Jest zima, nie ma na to rady. Wolę taką, niż pluchę w okolicach zera stopni. I świeciło dziś słońce! Trochę więcej go na zdjęciach. Jervis Bay. Zgodnie z obietnicą dziś kroki na plaży z najbardziej białym piaskiem na świecie. Kiedy budzik zadzwonił rano około 6, zadałem sobie pytanie "za jakie grzechy!". W kraju było jeszcze wczoraj, a mnie się chciało spać...




Ale było warto. Szybka herbata w kubkach, które trzymają ciepło. Polarek i na plażę. Nie było daleko... Cudowny wschód słońca. A potem kroki, czyli „spacerologia”. Jeszcze w zielone gramy. A jak smakuje śniadanie po takim porannym chodzeniu!
Dziś Słuchacz mi przypomniał, że 11 stycznia będzie miał urodziny Lee Ritenour. Rzuciłem się na półkę z Jego płytami. Mam kilkanaście sztuk. Co za wspomnienia! Lee jest świetnym gitarzystą. W połowie lat 70 zaczynał od jazzu, na początku lat 80 genialnie sobie radził w „Radiu California”. Potem był smooth jazz, a nawet muzyka prawie klasyczna (z Dave’m Grusinem). Grał w The Love Unlimited Orchestra i Fourplay. Gigant... 11 stycznia nie ma mnie w radiu, więc urodziny obchodzimy dziś na blogu i w sobotę w Markomanii. Najlepszego... Niby gitara zawsze brzmi tak samo, ale są tacy jak Lee, którego zawsze poznaję po Jego graniu.
„The War Of The Worlds” Jeffa Wayne’a. W 1978 roku ten album zrobił na mnie ogromne wrażenie. Często sięgałem w radiu po jego fragmenty. I przegapiłem nową wersję z 2012 roku. Nic to, nabyłem CD w Australii i mam. Prawie 5 lat później. Gary Barlow to nie Justin Hayward, ale całość warta uwagi. I posłuchania. A Gary ładnie mówił o współpracy z Agnethą Faltskog. Jakoś bardzo wcześnie rano widziałem taki dokument w telewizji. 5.55! Kto wtedy ogląda telewizję? Ja, bo Top Wszech Czasów był do wykonania.
Jutro na antenie Lista Trójki – podsumowanie 2016 roku. Ale to nie wyklucza głosowania na biegnąca listę. Do jutra w samo południe.
PS: znowu ugotowałem green curry chicken. I znowu się udało. Chyba się uzależniam.

Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...
Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...
Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...
Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...
Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...
Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...
Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...
Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...
Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...Zielono mi...

Pozostałe wpisy
» Światło... (2017-10-20, 03:33)
» Downtown... (2017-10-18, 05:05)
» Deszczowa pułapka... (2017-10-15, 19:54)
» Ringo... (2017-10-14, 08:28)
» Miasto, które nigdy nie zasypia... (2017-10-13, 07:57)
» Powrót do Vegas... (2017-10-12, 07:07)
» Page... (2017-10-10, 06:46)
» W drodze... (2017-10-09, 22:22)
» Ogród Bogów... (2017-10-08, 05:55)
» Colorado... (2017-10-07, 05:55)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN