Ponieświętowanie...

Marek | Blog Marka | 2012-04-10, 19:19

Nie mogę się uwolnić od Lisy Lovbrand "Let Me Love You" (pozwól się kochać). Pozwalam... Nie mogę się pozbyć kataru z głosu. Dobrze, że wybrałem niedzielę na odwiedziny Rodziny. Polska przejezdna, choć kiedy rano zobaczyłem to małe, białe lecące z nieba, a na termometrze minus jeden, nie byłem szczęśliwy. Pomyślałem, dojadę do stacji benzynowej, a potem zdecyduję co dalej. Jazda, czy powrót do domu. Jednak pojechałem.



I dobrze! Kraj piękny na przedwiośniu. Droga pusta i przyjazna. I jak tu nie jechać? Śniadanie wielkanocne zgodne z tradycją, znaczy zbyt obfite. Jajko od kury wolno chodzącej, a potem żurek, biała kiełbasa, kaszanka na gorąco, jajka faszerowane (nie próbowałem), śledź (nie dałem rady), szynka własnej roboty (zabrałem do Warszawy). Samo dobre w tym Szadku. A w Sieradzu obiad. Zaledwie 3 godziny później... Oczywiście rosół na prawdziwych mięsach. Na drugie ("na drugie nie masz szans") schab, pręga, karkówka nadziewana czosnkiem. Kapusta z grzybami. Ile można jeść? Dużo... Na nic wcześniejsze odchudzanie. Na nic chleba nie spożywanie. I dlatego muszę napisać: JAK DOBRZE, ŻE JUŻ PO ŚWIĘTACH!!! Toboły w tamta stronę, toboły w drodze powrotnej. Toboły, bo trzeba zabrać jakieś małe prezenty. Toboły powrotne w słoikach i pojemnikach. Będzie jedzenia na cały tydzień. "Tak lubię święta", bo są tylko raz do roku. Najwyżej dwa razy...
Droga powrotna trochę dłuższa, ale i tak rewelacyjna. Z Sieradza przez Szadek, Łódź, Jeżów, Skierniewice do "katowickiej". Bez korka w Jankach! To się zdarza chyba tylko raz do roku. Dwanaście godzin za kółkiem i za stołem. Ale najważniejsze, żeby było miło. Było. Po drodze "archiwum big beatu" z 2CD, Sergio Cammariere, Lisa Lovbrand... Nie mogę przestać słuchać Lisy...
"Wiosna przyjdzie i tak"
Zdjęcia z Kangaroo Island. 5 lipca 2009 roku. Zima na Antypodach.

Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...
Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...
Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...
Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...
Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...
Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...
Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...
Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...
Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...Ponieświętowanie...

Pozostałe wpisy
» W deszczu, w słońcu... (2017-09-18, 19:54)
» Kompot wieloowocowy... (2017-09-16, 19:54)
» Australijczyk... (2017-09-14, 19:54)
» Babie lato... (2017-09-11, 20:02)
» September Morn... (2017-09-09, 19:54)
» Opole... (2017-09-07, 19:54)
» Żeby już do szkoły... (2017-09-04, 19:54)
» Pod jesień... (2017-09-02, 19:54)
» Zima... (2017-08-31, 19:54)
» Miecug... (2017-08-28, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN