Delhi na slajdach

Marek | Blog Marka | 2008-06-11, 16:30

W pamięci mam miasto zdecydowanie bardziej kolorowe. Udało się takie zatrzymać na zdjęciach. Slajdy się trochę zestarzały, spełzły, nie dźwignęły... ale i tak mam ochotę się nimi podzielić. To była moja druga podróż do Indii, w lutym 1986 roku. Znaczy 22 lata temu. Po powrocie wymyślałem kolejne daty odwiedzin tego kraju. Za lat 5, 10, 15, 20... Już nie planuję. Może się kiedyś uda zobaczyć Indie po drodze do Australii? No tak, ale tam już miałem nie latać.

Latać, nie latać… A jeśli koniec świata rzeczywiście będzie w grudniu 2012 roku? To może lecieć? Na razie w niedzielę lecę w Góry Izerskie. Znikąd zaproszeń, to jadę do siebie. Bez względu na pogodę będzie cudownie. Tak sobie założyłem. Będą relacje w dzienniku. „Trzej przyjaciele z boiska”. Ten obok mnie, to ten sam koleżka, którego fotografowałem półtora roku wcześniej. Kiedy mnie zobaczył, przywitał się ze mną jak ze starym znajomym. Stąd taka zażyłość na zdjęciu. Nie pamiętam kim był ten trzeci, ale świetnie się kadrował, prawda?
Nie oglądam Euro 2008. Nie oglądam i już. I wcale nie jest mi z tym źle. Więcej czasu na słuchanie muzyki, czytanie książek, pisanie dziennika. To co pokazują w newsach zupełnie mi wystarcza. No chyba, że nasi wyjdą z grupy… Wtedy będą następne postanowienia.
W sprawie czytania. Polecam „Niczego nie żałuję” – życie Edith Piaf (Philippe Crocq, Jean Mareska) w tłumaczeniu Hanny Abramowicz. Wczoraj książka miała polską premierę. Polecam, bo bardzo lubię piosenki w wykonaniu Edith, a poza tym miałem zaszczyt napisać wstęp do tego wydania. W nim między innymi mój Top 10 piosenek Wielkiej Artystki. Przy okazji zapraszam do „Złotych, słodszych i najsłodszych” w najbliższą sobotę. Będę grał piosenki i rozdawał książki… Miłe zajęcie.

Na wiosennym bazarku istne szaleństwo! Już nie wspominam o truskawkach i czereśniach (dziś kupiłem pierwszy raz, bo lubię, kiedy już coś jest koło pestki…). Fasolka szparagowa żółta i zielona, szpinak, bób… Ten ostatni przedwczoraj był po 24 złote za kilogram, ale dziś już kupiłem po 15. Będzie pyszna przekąska. I zdrowa. No i ogórki małosolne, pomidory malinowe, kapusta kiszona… Przy takim lecie nie chce się gotować gorącego, wystarczy zielenina. Dragan będzie ze mnie dumna. Jeśli to przeczyta, bo Ona i Czesiu jednak kibicują. Oranje boven! Niby Pan Trener Naszych też jest oranje, ale to nie wszystko. Pamiętam czasy, kiedy piłka nożna była po prostu grą na boisku. A nie interesem o kasę i zestawem gwiazdorów za miliony dolarów, euro, złotówek… Nie, nie zaglądam im do kieszeni, ale widzę jak grają teraz i pamiętam jak się grało kiedyś. Dobra, kończę temat, bo mi ciśnienie skoczy, a tu zaraz pewnie się zacznie jakiś mecz. Na kanale 200 jednak widać!
Indie, Indie, Indie… A w zasadzie kilka dni w Delhi. Drugi raz, a czułem się jak w domu. „W poprzednim wcieleniu byłem Hindusem”. Mam do dziś te dwie koszulki, które widać na zdjęciach, ale… tylko tak na pamiątkę.

Delhi na slajdachDelhi na slajdachDelhi na slajdachDelhi na slajdach
Delhi na slajdachDelhi na slajdachDelhi na slajdachDelhi na slajdach
Delhi na slajdachDelhi na slajdachDelhi na slajdachDelhi na slajdach
Delhi na slajdachDelhi na slajdachDelhi na slajdachDelhi na slajdach
Delhi na slajdachDelhi na slajdachDelhi na slajdachDelhi na slajdach

Pozostałe wpisy
» W Kolorado jestem spalony... (2018-08-18, 19:54)
» Queen of Soul... (2018-08-16, 19:54)
» Jutro Warszawa... (2018-08-15, 02:22)
» Przelewanie czasu... (2018-08-12, 18:18)
» Milczenie... (2018-08-08, 17:17)
» Przeminęło z wiatrem... (2018-08-02, 19:54)
» Kora... (2018-07-30, 19:54)
» Szał Niebieskich Ciał... (2018-07-28, 19:54)
» Upał... (2018-07-26, 19:54)
» Droga, którą jechałem... (2018-07-23, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN