Kwitnienie...

Marek | Blog Marka | 2016-11-14, 19:54

Uluru, Kata Tjuta, upał i ławeczki. 21 października 2016 roku. Wiosna... Nigdy wcześniej nie widziałem tego miejsca w takiej zieleni i z taką ilością kwiatów. Cuda, cuda... Do Ayers Rock Resort polecieliśmy z Pawłem. Lecimy? Lećcie... Zaraz po rejestracji w hotelu Outback Pioneer pojechaliśmy do Kata Tjuta. To jakieś 50 kilometrów od Uluru. W dalszych planach mieliśmy zachód słońca przy Uluru, a po krótkim spaniu wschód...




Następnie spacer dookoła góry. Okazało się, że to 10 kilometrów. Przewodnik mówi, że trzeba mieć na to 3 godziny. My mieliśmy tylko dwie. Ekspresowo, ale daliśmy radę. Tego dnia zrobiłem 19 357 kroków. 15 kilometrów w nogach! W samolocie powrotnym do Sydney zasnąłem tuż po starcie. 11 lotów w tej długiej podróży. Qatar, Jet Star, Virgin Australia i Qatar. Jak ja to zniosłem? Dobrze… Wracajmy do Olgas, czyli Kata Tjuta. Tak, to jedno z moich miejsc ulubionych. Usiąść na jednej z ławeczek i po prostu się zapatrzeć, zamyślić. To lubię… Trafiliśmy nieźle, bo było prawie bez ludzi. A przecież pisałem, że tym razem fotografowałem także ludzi. Będzie kiedyś taki specjalny album. Walpa Gorge nie jest trudnym szlakiem. Na Valley Of The Winds tym razem nie mieliśmy czasu. Ale byłem tam już dwa razy! Wcześniej… Zdjęcia stamtąd zawsze mają trochę inny kolor.
Muzyka na dziś: Paul Kelly & Charlie Owen „Death’s Dateless Night”. Piękna płyta klasyków. Jako drugi zestaw wybrałem Smooth Jazz Cafe 16. Bo słuchałem tego dziś pierwszy raz. Album układany w Sydney, a konkretnie w Concord, słuchany na komputerze w Cairns. Dobrze posłuchać prawdziwych płyt. Na koniec wybrałem Kayah „Gdy pada śnieg”. Już chyba ta pora. Cudowny zestaw na Święta i w zasadzie już na teraz. Polecam…
Wino na dziś: Cake Wines, 2014 Shiraz McLaren Vale, Adelaide Hills, South Australia. To moje odkrycie z tego wyjazdu. Pyszne, ze słodyczą w drugim smaku. Na dodatek 10% ze sprzedaży idzie na „niezależne stacje radiowe w Australii”. Przypadkiem…
Jetlag? Padam około 20 (dziś to będzie pewnie 21), a budzi mnie, kiedy Budzik zaczyna grać w Trójce, znaczy o 4. Nie jest źle. Z tym, że jutro ma padać śnieg…
PS: uzupełniam zaległe notowania mojej listy.

Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...
Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...
Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...
Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...
Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...
Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...
Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...
Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...
Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...Kwitnienie...

Pozostałe wpisy
» Zaćmienie... (2017-08-21, 20:02)
» Pada... (2017-08-19, 19:54)
» Zamach w Barcelonie... (2017-08-17, 20:02)
» Biurko... (2017-08-14, 19:54)
» Zamek Czocha... (2017-08-12, 19:54)
» Dzwonek Karkonoski... (2017-08-10, 19:54)
» Byłem w Nowym Jorku... (2017-08-09, 20:02)
» WodaWodaWoda... (2017-08-03, 19:54)
» Upał i prawdziwki... (2017-07-31, 19:54)
» Styx... (2017-07-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN