Australia z Jacob's Creek
Beautiful Barossa Valley...

Marek | Australia z Jacob's Creek | 2009-07-03, 11:49

piątek, 3 lipca 2009
Padłem wczoraj o 22. Zasnąłem tuż potem, obudziło mnie tuż potem. O 1 w nocy już mogłem wstawać. Ale po co? Przemęczyłem się trochę i znów zasnąłem. Gdyby nie Gunia, która o 8 zadzwoniła do mnie z Hobart, to bym przespał i przegapił ten dzień. A to był dzień! Nie było czasu na śniadanie, zresztą, tuż po północy naszego czasu na razie nie miewam apetytu. James czekał na mnie w lobby hotelu o 9. Oni widać tutaj są bardzo punktualni. Pojechaliśmy z Adelajdy do Barossa Valley. Jakieś 90 minut jazdy samochodem. Na tutejsze odległości to jedna chwila.


Po drodze padało, lało... Oni tutaj bardzo się cieszą, są tu takie miejsca w okolicy, w których nie padało od 3 lat. Zdjęcia w deszczu w Australii to raczej rzadkość. Mnie się udało je zrobić. Są niezwykle zjawiskowe. Dzisiejsze fotografie wykonała również Catherine Gasmier. Jak wyglądam? Jak to w deszczu... Okolica jest taka piękna, że trudno oderwać oczy od mijanych miejsc. Staram się nie ominąć żadnej sesji fotograficznej. Będzie co pokazywać po powrocie do domu. Na Trial Hill padało i było jak w górach, to pewnie dlatego taki dobry stąd Riesling. Z Trial Hill zjeżdżamy do miejsca, w którym zaczęła się historia Jacob's Creek. Nad rzekę Jacob's Creek. Nie płynęła też od 3 lat, a teraz? Pełna wody. I to jest ta sucha Australia? Russel opowiada mi o historii marki. Mówi się wino z „nowego świata", a Jacob's Creek produkuje wino od prawie 200 lat. Samo dobre. Zaraz potem Bernie ma dla mnie private testing. „To ja mam to wszystko tutaj wypić?". „Możesz wypluwać...” Co za strata. Ale nie da się inaczej, bo testowałem kilkanaście gatunków. Moje ulubione? Prawie wszystkie ze wskazaniem na Chardonnay i Shiraz. Zapytałem, czy mogę tutaj zostać na zawsze, ale potraktowali to jako żart. Na lunch owoce morza (z białym) i wieprzowina (z czerwonym). Niebo w gębie. Jak dobrze, że nie jadłem śniadania. Ile można jeść i pić? No tak mniej więcej 2 godziny. Cały czas, no prawie cały czas, rozmawialiśmy o winie, znaczy oni – James, Russell i Bernie. Ja głównie słuchałem, jadłem, piłem... Co za fantastyczne życie! Kiedy powiedziałem im, że w Polsce też robi się Rieslinga i jest pyszny byli chyba trochę zdziwieni. Może myśleli, że coś mi się poplątało. Trochę język, bo to było już 5 godzin rozmawiania tylko po angielsku, a na dodatek jednak prawie nie wypluwałem tego testowanego wina. Nie jest źle, bo jeszcze to piszę, a przede mną kolejne atrakcje dnia. Po drodze z Jacob's Creek Heritage Vineyard do Jacob's Creek Visitor Centre jeszcze oglądanie „jak to się robi" w Orlando Wines Reception. Cat, który pracuje tam 10 lat, wie wszystko. No przynajmniej tak mi się wydawało. W OGROMNYM składzie hektolitrów wina zobaczyłem nawet paczki wysyłane do Polski. Mam dowody! To niesamowite, ale wszyscy ludzie jakich spotykam tutaj w Jacob's Creek są pasjonatami tego co robią. Tak o tym opowiadają, że widać to na pierwszy rzut oka. Poza tym są uśmiechnięci, profesjonalni, wyluzowani... Może to wino tak działa? Znowu zapytałem, czy mogę tutaj zostać. Tak, zostaję do jutra. Z trochę utrudnionym dostępem do internetu, ale jak widać się udało. Rano, kiedy obudziłem się o 8, a za oknem padał deszcz, już chciałem wracać. A to był taki niesamowity dzień. Już nie chcę wracać. To tylko jetlag, to juz jutro minie. Tym bardziej, że zostaje tutaj na noc, jutro nadal Barossa Valley, a wieczorem wracam do Adelajdy. Zauroczony miejscem, ludźmi, smakami i nawet pogoda deszczowa zaczęła mi się podobać. Coś chyba ze mną nie tak... To zmykam, bo za godzinę kolacja. Smacznego!

PS. Zdjęcia 1-12 są od Catherine Gasmier, 13-28 ode mnie.

Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...
Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...
Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...
Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...
Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...
Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...
Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...Australia z Jacob's Creek<br>Beautiful Barossa Valley...

Pozostałe wpisy
» Pole widzenia... (2018-10-20, 19:54)
» Babie lato... (2018-10-19, 19:54)
» 18.10.18 (2018-10-18, 19:54)
» Taka Warszawa... (2018-10-17, 20:20)
» Pułapka nęcąca... (2018-10-14, 19:54)
» Marina Livia... (2018-10-13, 19:54)
» Noce są inne... (2018-10-11, 19:54)
» Pióropusze... (2018-10-09, 19:54)
» Deszcz liści i tak opadnie... (2018-10-08, 19:54)
» Porto inaczej... (2018-10-06, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN