Niebo całe w ogniu...

Marek | Blog Marka | 2016-06-16, 19:54

albo mój aparat zwariował? Nie, tak było 5 marca 2007 roku. Sydney... Po deszczu ulewnym połączonym z burzą z piorunami. Późne popołudnie, tuż przed zachodem słońca. Myra Road, u Piratów. Taki widok z okna. Lubiłem to miejsce. Piraci przenieśli się później z Sydney do Hobart na Tasmanii. Jeszcze bardziej lubię ich nowe miejsce. Ale dziś jesteśmy w Sydney. To z tego miejsca poprowadziłem Listę Trójki. Marzenia jak ptaki...




Około 14.15 dowiedziałem się, że o 15 będzie światowa premiera nowej piosenki Petera Gabriela. I że mogę ją zagrać w Tonacji. No pewnie! Około 14.40 Mariusz dał znak, że mamy to nagranie. Słuchamy… Jest dobrze. Prawie 7 minut, ale jeśli chodzi o Gabriela, to nie ma znaczenia. Gramy! Peter napisał „I’m Amazing” w hołdzie dla Cassiusa Claya, Muhhamada Ali’ego. Wspaniały gest…

BRUDNOPIS na dziś:

Kiedy na początku 2007 roku powiedziałem mojemu Dyrektorowi, że chcę lecieć do Australii na 5 tygodni, powiedział: dobrze, ale poprowadzisz stamtąd Listę Trójki. Powiedziałem OK.! Wiedziałem przecież, że to się nie może udać. Myliłem się. Całą robotę wykonało nasze radiowe „biuro współpracy z zagranicą”. A tak naprawdę Sylwia Hejj, która teraz pracuje w Trójce. SBS, czyli australijskie radio publiczne dało połączenie, postawiło wóz transmisyjny. I… udało się. Lista Trójki z końca świata. To było 1310 notowanie, w piątek 9 marca 2007 roku. W Sydney była godzina 19, w Polsce 9 rano. Czy miałem pietra? Cały dzień. Anka przyleciała z Melbourne, mieli być Piraci, Kicia i Tadziu (dobrzy znajomi), ale czy jeszcze ktoś przyjdzie? Był tłum… Polacy mieszkający na Antypodach. Cudowne spotkanie. Każdy chciał pogadać z Niedźwiedziem, strzelić sobie zdjęcie, przekazać pozdrowienia. Przyszedł także Pan Woszczalski, który wyjechał z Szadku do Australii w 1964 roku. Pewnie zobaczył we mnie mojego Tatę, bo widziałem w Jego oczach wzruszenie. Tak, jestem coraz bardziej podobny do Taty. Ja mało pamiętam z tego notowania. Byłem trochę jak w transie. Z Michałem (Michał Jakubik, realizator Listy) mogłem pogadać tylko podczas piosenek. Ja mówiłem do głośnika, a on mnie słyszał w Warszawie. Do dziś nie wiem, jak to działało. Ale wszystko się udało. Myślę, że największą radość mieli ci, którzy byli na tej Liście w Sydney. Nigdy wcześniej, nigdy później nic takiego nam się nie zdarzyło. Na dodatek to notowanie jest w archiwum radia SBS i może nocami jest tam gdzieś nadal powtarzane? Lista była nadawana z tego kółka z zielonym w środku. A jak się spojrzało w lewo, to było widać Sydney Opera House. Jak na załączonym obrazku…
Numerem jeden w 1310 notowaniu Listy Przebojów Programu Trzeciego była piosenka grupy Myslovitz „W deszczu maleńkich żółtych kwiatów”.

To z tym kółkiem, to tylko w książce. Niedawno pokazywałem tutaj to miejsce i zdjęcia z tamtej listy. Dziś więc Sydney trzy dni wcześniej. 5 i 6 marca 2007. Z łazikowania po mieście. Same dobre wspomnienia…
Muzyka na dziś: dwie płyty z Francji. Florent Pagny „Habana”, czyli Francuz śpiewający piosenki napisane przez Kubańczyka. Raul Paz to muzyka kubańska 21 wieku. Studiował we Francji stąd pewnie znajomość z Pagny. Piękny album… Benjamin Biolay „Palermo Hollywood”. Jeden z moich francuskich faworytów w ostatnich latach. Drugi za Pascalem Obispo. Polecam, będę grał w Trójce na pewno…
Wino na dziś: no właśnie! Czytelnik prosi o PIWO NA DZIŚ, bo w trakcie Mistrzostw Europy „w nogę” jest chyba ważniejsze. Nie jestem piwiakiem. Pijam piwo tylko latem. Najchętniej w Amsterdamie – białe z plasterkiem cytryny, w Melbourne (tam wszystko jest smaczne! No może poza najpopularniejszym VB (Victoria Bitter), w Orlem – lokalne z Lwówka Śląskiego, w Chatce Górzystów – czeskie, tam rzeczywiście wszystko jest smaczne.
A wino na dziś: Chris Hill Full Circle Barossa Valley Old VAT Shiraz 2014, McLaren Vale, South Australia. No tak mam…
PS: przed meczem posłucham jeszcze Bowiego "Ziggy Stardust", bo dziś mijają 44 lata od premiery tej płyty.

Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...
Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...
Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...
Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...
Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...
Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...
Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...
Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...
Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...Niebo całe w ogniu...

Pozostałe wpisy
» Eliane Elias... (2017-04-22, 20:20)
» Biblioteka... (2017-04-20, 19:54)
» Stolica Australii... (2017-04-18, 20:20)
» Wielki Piątek... (2017-04-14, 19:54)
» Trzy tygodnie temu... (2017-04-13, 20:02)
» Deszczowa środa... (2017-04-12, 19:54)
» Zalatany... (2017-04-10, 19:54)
» Pięć razy śledź... (2017-04-03, 19:54)
» 55 (2017-04-01, 20:20)
» Sting, hiacynty i storczyki... (2017-03-29, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN