Bluff Knoll...

Marek | Blog Marka | 2016-07-14, 19:54

a na szczycie góry ja... Ten z drugiego końca świata. W bluzie "On A Day Like Today", którą potem zostawiłem w Broome. Dziś rano znowu padał deszcz. Alina przysłała zdjęcie prawdziwków zebranych w godzinę! Z pięć kilogramów? Same piękne. Na bazarku w tej sprawie nadal pustki. Suche kurki po 40 złotych za kilogram. Tylko brać... Po godzinie 18, kiedy wróciłem z kroków wyszło słońce. A niech tam sobie trochę poświeci. Tyle jego...




Wczoraj wykonałem badania okresowe. Może pracować… Wszystko w normie. Nawet cholesterol i ciśnienie. Pan Laryngolog zdziwił się „jak bardzo” wycięto mi migdałki. Oj, tak! Bolało jak diabli. A kiedy chciałem nocą przełknąć ślinę, wychodziłem do toalety, żeby nie było słychać krzyku z bólu. To był ten jedyny raz w życiu, kiedy leżałem kilka dni w szpitalu miejskim w Sieradzu. W tym samym, w którym z 10 lat wcześniej przyszedłem na świat. Ale jak się nazywał Pan Doktor, który mi usuwał? Tego już nie pamiętam…

BRUDNOPIS

„Co ja robiłem w piątek 9 listopada 2007 roku? Proszę zobaczyć:
To był dzień przeznaczony na zdobycie góry. Byliśmy w parku narodowym Stirling Range, a ten szczyt do zdobycia to Bluff Knoll (1073 metry). Niby nic takiego, ale jednak coś. Te góry wyrastają nagle z równiny. Wejście jak Drogą Śląską z Karpacza do Strzechy Akademickiej, ale wiele, wiele dłuższe. Trzy kilometry podejścia, czasami naprawdę mocno pod górę. Są tacy, którzy robią je w trzy kwadranse, naszej “sekcji fotograficznej” zajęło to 2 godziny i dwadzieścia minut. Zaczęliśmy wchodzić o 14.30, żeby na górze być przed 17, kiedy już słonce niżej i daje piękne światło. Tak było. Nad górami zaczęły się zbierać chmury i zrobiło się jeszcze piękniej. Wiało jak diabli, przydały się kurtki. Na szczycie godzina fotografowania, odpoczywania i… schodzimy. Bałem się, że będzie ciężko, ale ‘dźwignęliśmy’. Fascynująca Australia. Tuż po 19 byliśmy na dole. Jako ostatnia ekipa tego dnia. Jeszcze 90 kilometrów do Albany i wreszcie spełniło mi się kolejne marzenie, mogłem wziąć gorący prysznic. Zdobyliśmy Bluff Knoll, najwyższy szczyt Zachodniej Australii. To był piękny dzień, proszę popatrzeć na zdjęcia.
1073 metry w górę. Warto było, bo widok stamtąd przyprawiał o zawrót głowy. Pod nami prawie dżungla nie do przebycia. Obok nas „Indianin”, tak zatytułowałem to drugie zdjęcie. A naprawdę chodziło o przesłonienie słońca. Wtedy w Zachodniej Australii zauważyłem, że lubię się bawić robieniem zdjęć. Zacząłem patrzeć fotografiami. Cudowne uczucie łapania chwil. Myślę, że o to w tym wszystkim chodzi. Te dwa zdjęcia zrobione tradycyjnym aparatem. Oszczędzało się wtedy klatki. Było ich na filmie tylko 36. Na dodatek efekt można było zobaczyć dopiero po powrocie do domu. Teraz strzelam bezkarnie i za dużo. Karta pamięci w aparacie zniesie wszystko. Ale za to jaka potem radość wybierania?”

Zdjęcia na dziś: strzelone przez Gunię i Pirata. Trochę się wzruszyłem podczas wybierania i oglądania. Może to przez słońce prosto w twarz?
Wino na dziś: Peter Jorgensen Epiphany Barossa Shiraz 2012, South Australia. Słoneczne…
Muzyka na dziś: Michael Kiwanuka “Love & Hate”. Polska premiera jutro. Rocznik 1987. Rodzice, to uchodźcy z Ugandy. Michael urodził się pod Londynem. Debiutował płytą „Home Again” w 2012 roku. Nowy album jest świetny. Ze wskazaniem na piosenkę „Cold Little Heart”. Słuchać… Tytułowa piosenka płyty jest w zestawie do głosowania na Listę Trójki. Obecnie na miejscu 116. Głosowanie to jutra w południe. Zapraszam.

Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...
Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...
Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...
Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...
Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...
Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...
Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...
Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...
Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...Bluff Knoll...

Pozostałe wpisy
» Poranne ptaszki... (2017-07-22, 19:54)
» Grzybobranie... (2017-07-20, 19:54)
» Komputery... (2017-07-17, 19:54)
» Radio California... (2017-07-15, 19:54)
» Bonifacio... (2017-07-13, 19:54)
» Deszczowy lipiec... (2017-07-11, 19:54)
» Zielona godzina... (2017-07-08, 19:54)
» Sopot trzeci raz... (2017-07-06, 19:54)
» Słoneczny Sopot... (2017-07-04, 19:54)
» Sopot bez słońca... (2017-07-03, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN