Jeden bardzo długi dzień

Marek | Blog Marka | 2008-06-19, 19:03

Bryknąłem sobie na 4 dni w góry. Skorzystałem z tego, że Gienek (Hotel "Las"), wracał samochodem z Warszawy i miał dla mnie jedno miejsce. No to ja już tam jestem! Podróż ekstremalna, ale za to krótka. W hotelu grill, basenik, sauenka (sucha), sauenka (mokra). No pięknie! Żyć do pełna. A jakie potem spanie? Na poduszce ziołowej wypełnionej łuską gryczaną z dodatkiem lawendy. Śniło mi się, że zostałem milionerem...

Mam jednak tak, że sny bardzo rzadko mi się sprawdzają. Nie będę się zagłębiał w temat, bo to jeden z moich ulubionych, a dziś ma być o tym długim poniedziałku 16 czerwca. Dzień przywitał mnie widokiem jak na pierwszym zdjęciu. Było jakoś tuż po 7 rano. Szybki prysznic, bo Sasza już czekał. Ciągle mi mówi, że mam garba i on mi go zlikwiduje, ale na to trzeba więcej, niż tych 5 masaży. No trudno, będę cierpliwie nosił swojego garba. Synoptycy zapowiadali deszcze przelotne, no to ja pomyślałem, że pora na poznawanie okolicy. „Miasta na jot, znaczy Jelenia Góra”. Ciągle tylko przejazdem z Wrocławia Do Szklarskiej. Tym razem na kilka chwil, bo pięknie tam. Mam nadzieję, że to widać na zdjęciach. „Piękna nasza Polska cała”. To prawda, chyba coraz piękniejsza. W Jeleniej na starówce kupiliśmy z Baśką czereśnie jak śliwki i kurki jak „talala”. Pierwsze kurki w tym roku! I to tam. Na moim bazarku jeszcze ich nie ma. Pani Ala, u której kupuję owoce i warzywa już od 15 lat dziś mi powiedziała, że były po 40 złotych za kilogram, to bała się brać. Kto to kupi? Ja bym kupił z pół kilo… Z czereśniami i kurkami pojechaliśmy zobaczyć stawy rybne w Rębiszewie (niedaleko Mlądza). To nie jest Nowa Zelandia, ale zdjęcia wyszły niesamowite. Może dlatego, że między deszczami. Chmury dodają zdjęciom urody, to fakt. Stawów jest kilka. Poniemieckie. Im się opłaciło hodować tam ryby, nam chyba nie. Ale za to jaka malownicza okolica. My ludzie jesteśmy dziwni, prawda? Tego dnia strzeliłem ponad 100 zdjęć. Będę się nimi dzielił. Dziś tylko taka mała „pułapka nęcąca”. Proszę dawać znaki, że dociera, bo inaczej „za minutkę zamykam budkę”.
Po obiedzie następna wycieczka za Jelenią Górę. Chmury ciągle zwiastowały deszcz, aż się poddały. Zamku Chojnik w takim świetle nie widzieli wcześniej ani Baśka, ani Krzysiu. Warto było się zatrzymać na kolejną sesję fotograficzną tego niezwykłego dnia. Do hotelu zdążyłem akurat na początek meczu naszych Orłów. Ostatniego w tych mistrzostwach. I dobrze… Od teraz będę dopingował Holendrów. Grają jak mistrzowie. Ostatnia fotka zrobiona podczas tego meczu. Mam najdłuższe dni w roku. Cudowne. I tak będzie jeszcze z tydzień, dwa… A potem będziemy już coraz bliżej jesieni. Też piękna pora roku, ale dlaczego to wszystko tak gna… Powodzenia i pozdrowienia, także od Gienia!

Jeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzień
Jeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzień
Jeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzień
Jeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzień
Jeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzień
Jeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzieńJeden bardzo długi dzień

Pozostałe wpisy
» Górom... (2018-02-19, 19:54)
» Dzień radia... (2018-02-12, 19:54)
» Igrzyska... (2018-02-10, 19:54)
» Na pączka... (2018-02-08, 20:02)
» Pokora... (2018-02-05, 19:54)
» Dzień ciasta marchewkowego... (2018-02-03, 19:54)
» Remont trwa... (2018-02-01, 19:54)
» Siekorki... (2018-01-29, 19:54)
» A Foggy & Smoggy Day... (2018-01-27, 19:54)
» SJCafe17... (2018-01-25, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN