Tasmania...

Marek | Blog Marka | 2010-09-09, 18:38

Rano było lato, po południu przyszła jesień. Tym razem prognoza pogody się sprawdziła. Niestety... Kiedy zaczyna padać deszcz, uciekam do słońca na zdjęciach. Dziś przygarść wspomnień z mojej pierwszej podróży na Tasmanię. Styczeń 1998 roku. Zdjęcia nie kłamią. Tak było. I ja wyglądałem trochę inaczej. Time Waits For No One... Kto śpiewał piosenkę pod takim tytułem? Dawne czasy. Zawsze się mówi "dawne, dobre czasy", choć nie zawsze były dobre.


Styczeń 1998 roku na Tasmanii był cudowny. Pogoda, jak na zamówienie. Lato... Statek "Spirit Of Tasmania" popłynął nas z Melbourne do Davenport. Cała noc na statku. Kołysało, ale się dopłynęło. Potem Launceston, Swansea, Hobart, Port Arthur, Strahan. Po drodze parki narodowe i piękne miejsca przypadkowo odkrywane. Trochę widać na załączonych obrazkach. Do następnych zdjęć na pewno będę wracał.
Ja mijam, Ty mijasz, mijamy... Coraz bardziej lubię oglądać stare fotografie. W tamtych albumach sprzed kilkunastu lat na pierwszej stronie zawsze umieszczałem bilet lotniczy. Tak, żebym nie musiał pamiętać, kiedy to było. Teraz nawet już nie mam biletów. E wszystko. Nie żal mi, ale tak czasem złapie. Staroczesność...
Płyty na dziś aż trzy. Jesienny wysyp:
3 listopada premiera nowego albumu Grzegorza Turnaua "Fabryka klamek". Nie mogę się uwolnić od tej muzyki od wczorajszego ranka. PanGrzesiu w znakomitej formie. Piosenka tytułowa jest zjawiskowa, choć mało przebojowa. Są jednak co najmniej TRZY radiowe numery, które będziemy grali całą zimę. I wiosnę... Do tego goście: Dorota Miśkiewicz, Basia Gąsienica-Giewont, Zakopower. Mam samą "blaszkę", nie znam tytułów piosenek, ale wcale mi to nie przeszkadza. Jestem szczęściarzem. Już mogę słuchać tej muzyki...
Za kilka dni premiera płyty "At Welding Bridge" Beady Belle. Nasza Dziewczyna w Norwegii, znaczy Beate S.Lech. Dziesięć nowych piosenek. Same delikatesy. Niby nic takiego, kolejny album PaniBeaty, ale... sama radość słuchania.
No i Mr.LedZeppelin, czyli Robert Plant. Tak, ten już nic nie musi. Dobrze, że co kilka lat daruje nam jednak swoje nowe piosenki. "Band Of Joy" zawiera co najmniej jeden brylant. Dla mnie jest to "Monkey". Oj, będę grał! A na razie słucham, słucham, słucham...
Wino na dziś: najwyższa półka, jaką mam, Possums Willunga McLaren Vale Shiraz 2007. Samo dobre...
No i te prawdziwki w śmietanie. Są moim grzechem, ale nic na to nie poradzę.

Tasmania...Tasmania...Tasmania...Tasmania...
Tasmania...Tasmania...Tasmania...Tasmania...
Tasmania...Tasmania...Tasmania...Tasmania...
Tasmania...Tasmania...Tasmania...Tasmania...
Tasmania...Tasmania...Tasmania...Tasmania...
Tasmania...Tasmania...Tasmania...Tasmania...

Pozostałe wpisy
» W deszczu, w słońcu... (2017-09-18, 19:54)
» Kompot wieloowocowy... (2017-09-16, 19:54)
» Australijczyk... (2017-09-14, 19:54)
» Babie lato... (2017-09-11, 20:02)
» September Morn... (2017-09-09, 19:54)
» Opole... (2017-09-07, 19:54)
» Żeby już do szkoły... (2017-09-04, 19:54)
» Pod jesień... (2017-09-02, 19:54)
» Zima... (2017-08-31, 19:54)
» Miecug... (2017-08-28, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN