Jesień w Wilanowie...

Marek | Blog Marka | 2009-10-19, 19:19

Niedziela. Na śniadanie jajecznica z podgrzybkami. Gunia mówiła, że Jej smakowała. Za oknem dżdżyło, ale nie było gadania. Jedziemy do Wilanowa! I dobrze, bo bardzo lubię tamtejszy park. Jaki jest o tej porze roku? Proszę popatrzeć. To był cudowny dzień. Trafiła nam się zjawiskowa pogoda. Czasem słońce, więcej mgieł. A jak wyszły zdjęcia?

Mam ich tak dużo, że wystarczy na jeszcze co najmniej jeden album. Trzeba łapać takie chwile. Ocalać i pokazywać… Sama radość. Trzeba wracać do ulubionych miejsc, smaków, wspomnień. Na bazarku Gunia kupiła pralinki. Młoda sprzedawczyni nie wiedziała, o co chodzi, ale jej Mama z zaplecza przyniosła te wspomnienia. To takie półkule z krochmalem w środku. Drażnią przełyk, jak miód spadziowy. Półkule są w czekoladzie, posypane kuleczkami lukrowymi. Dla mnie koszmarEK! Pamiętam ten smak, dlatego nie dałem się namówić na spróbowanie go po latach. Jednak Gunia była w 7 niebie! I o to w zasadzie chodzi, prawda? Na bazarku zakupiliśmy jeszcze słonecznik, ogórki małosolne, gruszki konferencje, bób… Takie smaki z tamtych lat. PraAlinki były jednak hitem dnia. No może jeszcze chleb razowy, chleb staropolski, precle krakowskie, oscypki. Nasze smaki. Nie doceniamy ich, kiedy mamy je codziennie. Ale kiedy je tracimy… Szukamy ich nie tylko w pamięci.

Do dziś myślałem, że rydze, to tylko z patelni na maśle, posolone i trochę pieprzu. Od dziś wiem, że są pyszne także z makaronem. Pasta, po prostu pasta! Trzy gniazda wstążek makaronu na jedną porcję, znaczy jak dla mnie, dużego mężczyzny. Gotujemy w posolonej wodzie. Ja gotuję 8-10 minut. W tym czasie grzyby. Mogą być kurki, podgrzybki albo rydze – jak dziś. Pół słodkiej cebuli szklimy na oliwie. Dodajemy pokrojone rydzowe kapelusze. Przyprawy. Ja dodaję kawałek kostki bulionowej (1/3), sos sojowy, pieprz… Na początek przykrywam patelnię, żeby grzyby puściły soki. Później odkrywam je, żeby woda odparowała. Kiedy zaczynają skwierczeć dodaję łyżkę śmietany (22 %. Sorry, oohr! Musi być taka, żeby się nie zważyło, tak?). Wyłączam kuchnię, do rydzów dodaję odcedzony makaron. Mieszam. Jem… Jestem szczęśliwy!
Warto spróbować, prawda? Porcja rydzów, to tak z 12 małych rydzyków. Smacznego…

I to by było na tyle. Jaki to był piękny poniedziałek! Aż się chciało iść na spacer. Poszedłem, bo chodzenie ma przyszłość. Pozdrowienia…

Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...
Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...
Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...
Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...
Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...
Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...Jesień w Wilanowie...

Pozostałe wpisy
» Między deszczami... (2017-06-26, 19:54)
» George Michael... (2017-06-24, 19:54)
» Jeszcze jedno lato... (2017-06-22, 19:54)
» Fleetwood Mac... (2017-06-19, 19:54)
» Suzanne Vega... (2017-06-17, 19:54)
» Russell Falls... (2017-06-14, 19:54)
» Lecimy do Hobart... (2017-06-12, 19:54)
» Piknik Australijski... (2017-06-10, 19:54)
» Kurki... (2017-06-08, 19:54)
» Zimno/ciepło... (2017-06-05, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN