Margaret River

Marek | Blog Marka | 2007-11-02, 10:13

Niecałe 300 kilometrów od Fremantle. Margaret River = wino, wino wino… Ale wcześniej małe wyjaśnienie do ostatniej relacji. Fakt, miało być także o kleszczach. Nie spodziewałem się, że tutaj także straszą. I to tymi samymi groźnymi chorobami. Gunia złapała dwa, Pirat jednego. Mnie na razie oszczędziło. Może dlatego, ze chodzę w górskich butach i długich spodniach.
Spodnie. Moje są wielofunkcyjne. Sprawdziły się na plaży, na wydmach, w restauracji, na rowerze… Tak mają. Wracajmy do dzisiejszej podroży. Wyruszyliśmy z Fremantle o 10, tutaj byliśmy przed 18. Donikąd nam się nie spieszy. To wakacje! Po drodze Australia kwitnie… Nie do wiary, jak bardzo i jak pięknie. Kwiaty, jakich wcześniej pewnie nie widziałem nigdy, a na dodatek te niesamowite Black Boye (najwięcej ich właśnie tutaj w Zachodniej Australii). Kształty, rozmiary, kwitnące, przekwitłe. Po prostu “ta natura jest niezmierna”. To prawda… W Busselton jest najdłuższe w Australii molo, prawie 2 kilometry w morze, znaczy w ocean. Piękny spacer trwa godzinę w dwie strony. Przy zachodzącym słońcu zdjęcia wychodzą jak ta lala. Kiedyś zapytałem Marcela, co mu przywieźć z Australii na pamiątkę. Poprosił o “te lale”. Do dziś nie mogę jej znaleźć. Busselton i inne mijane miasteczka to takie nasze Sopoty, Kołobrzegi. Z tym, że tutaj letnia pogoda murowana jest przez całą wiosnę, lato i jesień, znaczy na pewno od października do marca. Szczęściarze… Trzy dni w Margaret River w pięknym miejscu, sama przyjemność. Po drodze minęliśmy tyle winnic, że mógłbym tutaj zostać na kilka lat. Nie dam rady. Na razie nie tęsknie, choć zaraz minie półmetek mojej podróży. Kiedy mnie dopadnie nostalgia? A może mam to już za sobą. Będe dawał znaki. Całą noc śniło mi się, że Basia przyleciała do Polski promować swój nowy album. Było bardzo sympatycznie. Trzeba spełniać marzenia. Na razie jestem w mojej 10 podroży po Australii. Endżojuje ile wlezie. Zdjęć mam już chyba milion. Staram się wybierać dla Was najciekawsze, ale “historia jednej fotografii” pojawi się na mojej stronie, jak już wrócę do kraju. Mam kilka ciekawostek, o których chce napisać więcej, niż jedno krótkie zdanie podpisu.
Kolacja już pachnie, wino się leje, to ja zmykam. Do następnego…

Margaret RiverMargaret RiverMargaret RiverMargaret River
Margaret RiverMargaret RiverMargaret RiverMargaret River
Margaret RiverMargaret RiverMargaret RiverMargaret River
Margaret RiverMargaret RiverMargaret RiverMargaret River

Pozostałe wpisy
» Na paluszkach... (2018-05-24, 19:54)
» Łuk... (2018-05-21, 19:54)
» Harry Angel... (2018-05-19, 19:54)
» Puste miasto... (2018-05-17, 19:54)
» Deszcze spokojne... (2018-05-14, 19:54)
» AABasiaUniat... (2018-05-13, 19:54)
» Bacharach... (2018-05-12, 19:54)
» Rzodkiewka krajowa - Carmen... (2018-05-10, 19:54)
» Pod Cichą Równią... (2018-05-07, 19:54)
» Zielono mi... (2018-05-05, 19:54)
Marek Niedźwiecki RSS Feed

Ten blog to wyraz moich osobistych poglądów. MN