Bazarek top 5: czereśnie, pomidory, kurki, rzodkiewka Karmen, żółta fasolka szparagowa... I to mi przypomina, że najlepsze czereśnie jadłem na Tasmanii i Bruny Island. Styczeń, luty? Najlepsze czereśnie krajowe - u Pana Krzysia oczywiście - właśnie teraz. Zdjęcia z Bruny z lipca 2014 roku. Kilka godzin w innym czasie... Album "The Secret Of Life: Partners, Volume Two" Barbry Streisand - tak. Zjawiskowo piękny. Cukierki koktajlowe 21 wieku...
(Dalej…)
Wzruszyłem się wczoraj o 8.31... Za żadne jednak pieniądze, nawet kosmiczne nie polecę w kosmos. Skoki na bandżi i ze spadochronem mi wystarczą... Obok wzruszenia była radość, że wszystko się udało. Powodzenia! A nam, którzy to będą śledzić wielu jeszcze wzruszeń i radości. Dwa tygodnie zlecą jak z bicza trzasł. Za kilka godzin premiera albumu Barbry Streisand - The Secret Of Life: Partners, Volume Two. Jest radość...
(Dalej…)
Nie umiem wyłączyć myślenia... A kiedy tak myślę przez cały dzień, to noc nie przynosi dobrych i kolorowych snów. No to uciekam do zdjęć kliszowych. Dziś Tasmania. To był mój pierwszy tam raz. Styczeń 1998 roku... Z Anką i Edkiem. Po niezbyt przyjemnej podróży statkiem Spirit of Tasmania (kołysało), zaczęliśmy od Launceston. I od razu było pięknie, smacznie, kolorowo... Ogólnie rzecz biorąc 27 lat temu było pięknie. Chciało się żyć...
(Dalej…)
Najdłuższy dzień, najkrótsza noc, a ja nawet nie przypomniałem, że "przez taką noc Królowa Jednej Nocy ogląda świat". Alibabki... Wianki, radość lata. A od jutra dnia zacznie ubywać... Taka kolejka rzeczy. Ale za to mamy wysyp owoców i warzyw. Tylko brać! Do tego jeszcze muzyka. Wczoraj Zucchero świętował 30 lecie wydania albumu "SpiritoDiVino". Za tydzień już nas będzie cieszyła nowa płyta Barbry Streisand. Proszę zaglądnąć na moją listę...
(Dalej…)
Kiedy po latach oglądam takie zdjęcia (plaża w Broome 19 lipca 2009 roku), zastanawiam się, czy ja tam byłem, czy tylko śniłem? Jestem szczęściarzem. Lubię być w dobrych miejscach w dobrym czasie. Zdarza się czasami... Dwa dni i po przeziębieniu. Teraz już tylko wszystko mam w nosie i w głosie. Pomogło płukanie gardła soloną wodą i "małe czerwone saszetki" rozpuszczane w gazowanej... Nie mogę się najeść pomidorów!
(Dalej…)
Dziwna pogoda powoduje przeziębienia... Właśnie mnie dopadło. W środku dnia upał do 33 stopni, a o 17 - zimny wiatr. Wystarczyło... Głos jaki miał Barry White zostanie ze mną na kilka dni. Lubię głos Barry'ego... Pomidory "prosto z krzaka" - rewelacja. Malinowe i żółte. Tego się trzymam. Bazarek top 5? Pomidory, czereśnie od Pana Krzysia, kalafior, żółta fasolka i... szparagi na koniec sezonu. No i jeszcze młode ziemniaki, konieczne ze zsiadłym mlekiem...
(Dalej…)
Lubię soboty, lubię niedziele, lubię poniedziałki... Czy to normalne? Dwa dni temu zacząłem sezon na grzyby, dziś na czereśnie i truskawki. Lepiej późno, niż... Dotąd nie miałem ochoty na truskawki, od dziś mam. Słońce już gorące, ale nie tęsknię do tych dni w Jakuszycach, kiedy rano było 6, a odczuwalna w okolicach zera. Taki czerwiec... Zdjęcia z miejsc ulubionych. Świat szaleje, a natura nagradza nas przede wszystkim intensywną zielenią...
(Dalej…)
Pierwszy raz w tym roku byłem w Jakuszycach. Było zimno, jak na czerwiec. Rankami 5-6 stopni, ale odczuwalna około zera. Jak to możliwe? Dobrze, że jednak mnie nie przeziębiło. Prawie 40 tysięcy kroków w dwa dni i dwa razy sauna... Może to to? Dwa razy Quirino w Cieplicach. Pizza z grzybami, ale także NOWOŚĆ - policzki wieprzowe. Cuda, cuda... Chyba nigdy wcześniej nie jadłem. No i sałatka z cykorii i czerwonego grapefruita + śmietanka 30. Małmazja...
(Dalej…)
Zegarek na rękę przestałem nosić, gdy pojawił się telefon komórkowy. Nie byłem fanem zegarka na rękę. Zawsze mi przeszkadzał. W radiu leżał na stole... Na zdjęciach kliszowych Sydney 1996. Uwielbiam to miasto... Wtedy było przyjazne i bezpieczne. Połazić noga za nogą, kieliszek Chardonnay i sery z krakersami w Oyster Bay. Płyty kompaktowe w Virgin Mega Store. Widokówki wysłane do kraju, piękne znaczki kupione na poczcie. Upał w Sydney nigdy mi nie przeszkadzał...
(Dalej…)
Moja pierwsza podróż do Australii... Styczeń i luty 1995 roku. Wylądowałem w Perth i kiedy wyszedłem z lotniska już wszystko było jasne. To będzie jedno z moich miejsc na świecie... Miłość od pierwszego oddechu. Może dlatego, że ze środka zimy trafiłem w środek lata? Na kliszowych zdjęciach trochę drogi z Perth do Adelajdy, misie koala jak malowane. Przyznaję, że "gdzieś po drodze" w pubie zamówiłem befsztyk z kangura. Dałem radę popijając Chardonnay. Wino było zjawiskowe...
(Dalej…)
Wiem! Maj za szybko minął, ale wrzesień i październik są równie dobre, a może nawet lepsze, żeby się wybrać na Korsykę. Kto wie, może się uda. Marzenia jak ptaki szybują po niebie... Zdjęcia z Erbalungi, wrzesień 2003 roku. 22 lata temu? Jak to możliwe... Na razie jadę na pizzę z grzybami do Quirino. Może jeszcze Pod Jasanem w Harrahovie? Na pewno spacer sprawdzający trasę na "chodzenie w Izerach" 4 lipca. Bez względu na pogodę...
(Dalej…)