Movember...
Mój Tato zmarł na raka prostaty. Ja się badam... Do Bydgoszczy będę jeździł! Dwa w jednym, bo sztuczne wąsy i moneta okolicznościowa. A zdjęcie lubię. Z rozpędu dziś druga porcja fotografii staroczesnych. Nowa Zelandia (byłem tylko dwa razy, a wspomnienia same piękne...), Meksyk raz jeszcze i na koniec Melbourne i Sydney. Lubię wspominać...
Muzyka na dziś: Marc Lavoine „Morceaux D’Amour” (premiera 1 listopada 2019). Trzy płyty na których nowości i wspomnienia. Piękny i bogaty zestaw. Na pierwszej 7 nowych piosenek plus duety z Francoise Hardy, Juliette Greco i Veronique Sanson. Drugi album to wspomnienia 1984 – 2001, a trzeci 2003 – 2018. I to wszystko za 17 euro – dzięki Andrzeju! Dobrze mieć słuchaczy, którzy latają po Europie. Bardzo dobrze mieć słuchaczy, którzy podpowiadają, co się ukazuje i co warto przesłuchać. Czekam na następne wskazania! Przyznaję, że trochę się bałem wspomnień z lat 80. Niepotrzebnie... Inne brzmienia, inne pomysły, ale prawda tamtych czasów jest najbardziej istotna. Jak zawsze. OK, po piosenki z 1984 roku raczej nie będę sięgał w radiu, ale cała reszta – do sałatki! Polecam...
Szaro, buro, deprecha jesienna. Muzyka pomaga przetrwać ten czas. I zdjęcia. Następnym razem Indie? Pomyślę o tym jutro... Jutro Lista. Poprosimy o głosy!
























Pozostałe wpisy
» Adelajda po latach... (2026-03-12, 19:54)
» Kangaroo Island... (2026-03-10, 19:54)
» Młoda kapusta... (2026-03-07, 19:54)
» Wave Rock... (2026-03-03, 19:54)
» Dwie plaże w Adelajdzie... (2026-02-28, 19:54)
» Kolorowe życie... (2026-02-26, 19:54)
» Słone jeziora... (2026-02-24, 19:54)
» Podróż w czasie... (2026-02-21, 19:54)
» Parada słoni... (2026-02-19, 19:54)
» Zacznijmy od Pinnacles... (2026-02-17, 19:54)
